fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

#RZECZoBIZNESIE: Stanisław Kowalczyk: Fałszowanie żywności jest poważnym problemem

Rzeczpospolita
- Dzisiaj kiełbasę możemy wytworzyć w ogóle bez mięsa - mówi prof. Stanisław Kowalczyk, ekspert ds. bezpieczeństwa i jakości żywności.

Fałszowanie żywności poprzez zmianę oryginalnych składników produktów na ich tańsze podróbki jest coraz większym problemem na całym świecie. Producenci starają się na wszelkie sposoby obniżyć koszty produkcji, co prowadzi do znacznego pogorszenia jakości żywności. Przykładem tego jest choćby cukier.

- Można domieszać takie składniki, które zwiększą masę cukru, a jednocześnie będzie je trudno wykryć przy spożyciu – wyjaśnia Stanisław Kowalczyk.

Nie jest to jednak nowy problem na rynku spożywczym.

- Pierwsza ogromna fala fałszowania żywności była w połowie XIX w. Była ona związana z powstającym przemysłem – mówi Kowalczyk.

Druga jego zdaniem ma miejsce teraz.

- W tej chwili jest ona związana przede wszystkim z procesami globalizacji, które nieprawdopodobnie wydłużają drogę od producenta do konsumenta. W związku z tym najczęściej konsument nie zna producenta – tłumaczy.

Wydłużanie łańcuchów dystrybucji stwarza podatny grunt do oszustw i prób podrobienia surowców, z jakich produkuje się artykuły żywnościowe, kosztem ich jakości.

- Kawa, która wypływa z portu załadunku, zanim dopłynie do portu rozładunku potrafi zmienić kilkadziesiąt razy właściciela – podkreśla Kowalczyk.

Etykieta jest podstawowym źródłem informacji o produkcie

Jednym ze sposobów na zwiększenie świadomości konsumentów o składzie przetworzonej żywności było wprowadzenie przez Komisję Europejską nowych przepisów dot. etykietowania produktów. Precyzują one m. in. wielkość czcionki i obowiązkowe powierzchnie odblaskowe na opakowaniach.

- W ostatnich latach znacznie poprawiło się znakowanie żywności w Polsce. Konsument musi być w stanie przeczytać podstawowe informacje o produkcie, który zamierza kupić – mówi Kowalczyk.

Wciąż jednak wiele osób ich nie czyta i nie zwraca uwagi na drobne sztuczki producentów, w tym grę słowną na opakowaniach.

- Możemy kupić lody truskawkowe, ale możemy też kupić lody o smaku truskawkowym, gdzie truskawki nie będzie, ale jej esencja wytworzona sztucznie od początku do końca – tłumaczy Kowalczyk.

- Oczywiście konsument ma prawo kupić takie lody i mają one obowiązek być nieszkodliwe dla jego zdrowia. Tylko konsument musi o tym wiedzieć – podkreśla.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA