fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Czesi kupują polską żywność, ale bardzo lubią ją krytykować

Adobe Stock
Polska jest drugim po Niemczech dostawcą żywności do Czech. Nasi południowi sąsiedzi chętnie po nią sięgają, ale równie chętnie wykorzystują czarny PR, aby ją dyskredytować. Mimo to eksport rośnie.

To Niemcy, nie Polska, są od kilku lat największym eksporterem żywności do Czech. Ale to pomiędzy nami najbardziej iskrzy – lista „afer" związanych z jakością naszej żywności i zapowiedzi blokad importu jest długa. Akcje odwetowe, jak drobiazgowa kontrola czeskiego piwa, mogą tylko ten zły klimat pogłębić.

Medialne kontrole

Afera mięsna wchodzi na drugie okrążenie. Gdy ucichł już hałas wokół wołowiny z chorych krów, która trafiła do 15 krajów UE, niespodziewanie Czesi odkryli w 700-kilogramowej partii mięsa z Polski bakterie salmonelli. Pikanterii dodaje fakt, że to należąca do koncernu premiera Czech Andrieja Babisa firma Animalco z holdingu Agrofert sprowadziła z Polski feralne mięso.

– W grę wchodzą partykularne interesy gospodarcze. Spójrzmy, kto stał za atakami na polską żywność. Trudno nie doszukiwać się powiązania między interesami kogoś, kto ma w rękach media oraz jedną trzecią czeskiego rynku żywności, a nagonką na polską żywność, która trwa praktycznie nieprzerwanie od sześciu lat – mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Ekspertów zastanawia, dlaczego Czesi do czwartku do południa nie zgłosili tego przypadku do RASFF, europejskiego systemu ostrzegania, za to zorganizowali konferencję prasową, na której Mirosław Toman, minister rolnictwa, zapowiedział kontrolę całej wołowiny importowanej z Polski.

– Źródło salmonelli może być zupełnie inne, mięso mogło zostać zakażone w czasie transportu, w punkcie składowania na terenie Czech lub w punkcie sprzedaży – tłumaczy Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego UPEMI. – Może dlatego nie poinformowano RASFF, bo nie można udowodnić, kiedy doszło do przeniesienia salmonelli – zastanawia się Różański.

Tymczasem Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa, w rozmowie z TOK FM zapowiedział, że jeżeli polskie mięso będzie „szykanowane", to resort rolnictwa może zacząć przyglądać się dokładniej czeskiemu piwu, sprawdzać daty ważności, zawartość alkoholu etc. – Nie chcę odpłacać pięknym za nadobne, ale jeżeli będziemy szantażowani, nie mamy innego wyjścia – mówił minister Ardanowski.

Eksport po cichu

– Czesi się na nas denerwują, ale wciąż kupują od nas dużo żywności, eksport nie spada, a drób i sery notowały duże przyrosty – mówi Bartosz Urbaniak, szef bankowości Agro BNP Paribas. Eksport polskiej żywności do Czech (5,9 mld zł w 2018 r., do listopada) jest dziesięć razy większy niż do Chin (0,49 mld zł). Pierwsze miejsce zajmują Niemcy. Tu nasz eksport wzrósł w ub. roku o 7 proc., do 27 mld zł. Wielka Brytania zwiększyła w Polsce zakupy o 4 proc., do 10,5 mld zł. Trzecia Holandia rosła najszybciej – eksport wzrósł o 14 proc., do 7,7 mld zł. Czechy zajmują w tym zestawieniu czwarte miejsce, wzrost sięgnął 1 proc. Ale eksport mięsa po 11 miesiącach 2018 r., czyli 2,07 mld zł, pobił cały wynik z 2017 r. (1,97 mld zł). Czesi najchętniej kupują żywność w Niemczech (1,9 mld euro do listopada 2018 r.), potem w Polsce (1,5 mld euro) i Holandii (0,8 mld euro).

Z Czech nie dochodzą informacje o skandalach związanych z żywnością z innych krajów. – W każdym kraju są przestępcy i incydenty żywnościowe. Ale budzi zastanowienie, dlaczego Czesi tylko w stosunku do polskiej żywności wysuwają wnioski dotyczące embarga – mówi Andrzej Gantner i podaje przykłady: apeli o blokadę importu nie wywołał ubiegłoroczny skandal, gdy niemiecki zakład wprowadzał do obrotu mięso, które miało iść do utylizacji. Podobnie holenderska afera z fipronilem, gdy do obiegu trafiły setki tysięcy skażonych jaj. Czarne kampanie działają, po dwóch latach od afery z solą drogową ok. 30 proc. Czechów potwierdziło w ankiecie Media Research, że polskie towary są niezdrowe i słabej jakości, a blisko 60 proc. badanych ich unikało.

Zamiast eskalacji konfliktu kraje powinny współpracować. – Uważam, że w Czechach powinna zostać zrealizowana kampania o polskiej żywności. Przyzwoitość wymaga powiedzenia: przepraszam. Jesteśmy sporym eksporterem w skali światowej, a 5 proc. naszej żywności trafia do Czech, to sporo – mówi Urbaniak.

Włodzimierz Bartkowski wiceprezes zarządu, Cedrob

Eksportujemy drób do Czech. Niestety, działania władz czeskich w latach ubiegłych miały spowodować ograniczenie eksportu mięsa drobiowego do tego kraju. Dla producentów w Polsce nie miało to wpływu na ograniczenie produkcji i rosnącego eksportu. Dużo większą sprzedaż odnotowujemy w państwach Europy Zachodniej, arabskich i afrykańskich.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA