fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Eskimos skupi pół miliona ton jabłek na zlecenie rządu

Pixabay
Notowany na NewConnect Eskimos rozpoczyna dziś interwencyjny skup jabłek. Akcja ma pomóc sadownikom i ustabilizować ceny owoców, spółka wyda na jabłka nawet 125 mln zł.

Eskimos wraz z firmami współpracującymi będzie kupował jabłka na własny rachunek z rządowymi gwarancjami – poinformowała spółka.

Zwracają uwagę środki zaangażowane w tę akcję. Eskimos wyda na jabłka 125 mln zł – ponieważ zgodnie z komunikatem spółki, skupi 500 tys. ton jabłek, a cenę kilograma owoców ustalono na poziomie 0,25 zł. Jak informuje ministerstwo rolnictwa, firma uzyska od państwa gwarancje kredytowe na przeprowadzenie „tak dużej, skomplikowanej, również pod względem logistycznym, operacji pozwalającej na zagospodarowanie pół miliona ton jabłek przemysłowych”.

Skup będzie prowadzony na terenie całego kraju, dziś po południu spółka opublikuje na stronie listę kilkudziesięciu lokalnych partnerów, którzy będą obsługiwali producentów w terenie. – Dzięki temu każdy, kto zechce sprzedać swoje jabłka w ramach naszej akcji, będzie mógł w niedalekiej odległości od swojej siedziby podpisać umowę, uzgodnić termin dostawy, a w końcu taką dostawę zrealizować – informuje Eskimos.

Spółka podała w dzisiejszym komunikacie, że będzie zachęcać sadowników do opóźniania dostaw jabłek, proponując im premie za dostawy w listopadzie i później.

Decyzje o skupie zapadają błyskawicznie. Pierwsze informacje o tym projekcie zostały podane publicznie w czwartek, gdy Jan Ardanowski, minister rolnictwa, po spotkaniu z sadownikami, poinformował dziennikarzy na zwołanym pospiesznie briefingu, że resort podejmuje działania, które sprawią, że nie będzie dalej cena 10-15 groszy za kilogram jabłek przemysłowych, którą minister określił jako „dramatycznie niską”. Minister ocenił, że ceny płacone rolnikom, nie mają uzasadnienia ekonomicznego. W briefingu uczestniczyli już przedstawiciele Eskimosa, który – jak informuje resort – sam wystąpił z propozycją skupu jabłek.

Spore zdziwienie decyzją ministerstwa rolnictwa o uruchomieniu skupu interwencyjnego wyraziło w rozesłanym do mediów oświadczeniu Stowarzyszenie zrzeszające 70 proc. przetwórców owoców w Polsce – Krajowa Unia Producentów Soków. Stowarzyszenie twierdzi, że nie zostało ani poinformowane, ani zaproszone do współpracy, a samo zgłaszało chęć przeprowadzenia takiego skupu jeszcze przed sezonem, gdy już było wiadomo o nadchodzącej rekordowej nadpodaży jabłek. KUPS jest zdania, że interwencja na rynku w trakcie sezonu wprowadzi zamieszanie i nie pomoże rolnikom. Podkreślają przy tym, że nie są znane kryteria, według których Eskimos został wybrany do współpracy. - Nie znamy mechanizmu, według jakiego został wyłoniony podmiot odpowiedzialny za skup, firma Eskimos S.A., nie znamy szczegółów planowanego przedsięwzięcia ani zasad, według których skup będzie prowadzony. To zbyt wiele niewiadomych, aby o czymkolwiek przesądzać – informuje KUPS w komunikacie.

Redakcja zapytała zarówno spółkę, jak i ministerstwo, w jaki sposób została wybrana spółka do współpracy i jakie będzie wynagrodzenie wykonawcy za akcję. O odpowiedziach poinformujemy.

Eskimos to spółka notowana na NewConnect od 2010 r. Zajmuje się produkcją mrożonych owoców i warzyw, zakład jest zlokalizowany na Podlasiu. Większość udziałów (48,47 proc.) należą do FI Rubikon, po 9,68 proc. akcji, czyli po 2 mln akcji, posiadają – Janina Wiśniewska, Marek Kaniewski, Stanisław Sulima (prezes zarządu) oraz Kazimierz Szymański, pozostali akcjonariusze mają 12,8 proc. akcji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA