fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Dworczyk: posłowie PO zapoznali się ze wszystkim dokumentami ws. Caracali

H225M Caracal
materiały prasowe
Parlamentarzyści PO zapoznali się ze wszystkimi dokumentami, które chcieli obejrzeć - oświadczył wiceszef MON Michał Dworczyk. W czwartek posłowie PO w MON zapoznali się z kolejnymi dokumentami dotyczącymi przetargu na śmigłowce wielozadaniowe dla wojska.

- Nie mamy nic do ukrycia; mamy nadzieję, że to zaspokoi wiedzę i na tej podstawie nie będą budowane żadne nieprawdzie teorie, które by służyły wprowadzeniu opinii publicznej w błąd - powiedział Dworczyk na briefingu przed siedzibą MON.

Wiceminister obrony Bartosz Kownacki mówił, że resort - zamiast zajmować się normalną pracą - przygotowywał, wyszukiwał i powielał dokumenty dla posłów.

- Oni mają do tego prawo, tylko jest kwestia, jaki jest tego realny efekt, oprócz spektaklu medialnego - powiedział Kownacki.

- Pragnąłbym, aby posłowie PO prowadzili merytoryczną dyskusję, nie spekulowali i nadinterpretowali fakty - dodał.

Kownacki podkreślił, że te dokumenty pokazują jasno, jaki jest stan rzeczy.

- Można tworzyć różnego rodzaju supozycje, historie, ale ona nie polegają na faktach. (...) Nie mamy nic do ukrycia i dlatego te dokumenty pokazujemy - podkreślił.

Wiceminister przypomniał, że Berczyński nie miał dokumentów związanych z prowadzonymi negocjacjami offsetowymi, tylko dokumenty dotyczące zamkniętego - zakończonego i podpisanego postępowania - podpisanej umowy.

- To było dla tego postępowania już sprawą wtórną, mogły się pojawić jakieś koincydencje czasowe, które nie są w żaden sposób ze sobą powiązane. Mógł tę dokumentację oddać tydzień wcześniej czy miesiąc wcześniej - mówił Kownacki.

Dopytywany, dlaczego te dokumenty oddał dzień przed tym, jak do Francuzów poszła informacja o zakończeniu przetargu, powiedział, że "to są supozycje posłów Platformy Obywatelskiej, nie mające żadnego oparcia w faktach".

- Kiedyś pan doktor Berczyński tę obszerną dokumentację musiał zwrócić, zwrócił właśnie w tym momencie, ale w żaden sposób wcześniej nie kontaktował się ze mną, ja z nimi nie rozmawiałem na ten temat - podkreślił Kownacki.

- Twierdzenie, że to ma jakikolwiek związek, jest nadinterpretacją. Nie miało takiego związku - dodał.

Pytany o obecność Berczyńskiego w Paryżu, Dworczyk przypomniał, że MON tłumaczyło już, że występował on tam w charakterze osoby, która dwa dni później została powołana na przewodniczącego podkomisji smoleńskiej.

- "Minister Macierewicz - w większości, jeśli nie we wszystkich spotkaniach zagranicznych - zawsze poruszał temat katastrofy smoleńskiej i ewentualnych możliwości współpracy z naszymi partnerami zagranicznymi. Dr Berczyński był tam przedstawiany w takim charakterze, nie brał udziału w żadnych rozmowach, które dotyczyły relacji gospodarczych polsko-francuskich - powiedział Dworczyk.

- Absolutnie nie było takich faktów - odparł, dopytywany czy Berczyński rozmawiał o caracalach.

- Jeżeli posłowie PO mówią co innego, to najzwyczajniej kłamią - dodał.

- Pan Berczyński nie brał udziału w żadnych rozmowach związanych z caracalami, koncernem Airbus, ani ze współpracą gospodarczą polsko-francuską - mówił Dworczyk.

- Z dokumentacją zapoznawał się jako ekspert lotniczy, na zlecenie swojego przełożonego - Antoniego Macierewicza, ze względu na to, że było wiele wątpliwości dotyczących etapu przetargu z roku 2015 - tłumaczył Dworczyk.

- Jak się okazało, te wątpliwości okazały się uzasadnione, ponieważ prokuratura prowadzi teraz śledztwo w tej sprawie, a Centralne Biuro Antykorupcyjne - postępowanie - dodał.

- Minister Obrony Narodowej, żeby nie opierać się na plotkach, poprosił eksperta, żeby przejrzał tę archiwalną już dokumentację, która dotyczyła roku 2015, żeby mieć wiedzę w tej sprawie i robił to w celu zorientowania się, czy rzeczywiście są przesłanki, żeby uznać, że były jakieś nieprawidłowości podczas przetargu prowadzonego w roku 2015 - mówił Dworczyk. Dodał, że chyba lepiej, aby minister obrony, który ma zawiadomić prokuraturę i CBA o nieprawidłowościach, opierał się na faktach, a nie na plotkach.

- Po to, żeby poznać fakty, poprosił pana doktora Berczyńskiego, żeby przeanalizował tę dokumentację. To był wtedy pracownik MON, który pracował wtedy na podstawie umowy, jako doradca - mówił wiceszef resortu.

Kownacki - pytany, skąd zatem wypowiedź Berczyńskiego o "wykończeniu caracali" - powtórzył, że to była niefortunna wypowiedź.

- Berczyński nie powinien tak powiedzieć, nie miał żadnego wpływu na to postępowanie, (...) miał dostęp do dokumentacji archiwalnej, nawet nie wiedział że kończą się negocjacje offsetowe, bo nie był na ten temat w żaden sposób informowany - mówił Kownacki.

Wiceministrów pytano też, dlaczego Berczyński został zatrudniony w MON na rok na umowę zlecenie za stawkę godzinową 130 zł i jakie czynności wykonuje.

- Trudno interpretować, dlaczego na rok, a nie na półtora. Przy umowie zlecenia nie jest to jakiś nadzwyczajny termin - nie jest to 10- czy 20-letni okres, więc nie budzi to sensacji przy tego rodzaju ekspercie - powiedział Kownacki.

Dodał, że są to kwoty, "jakie wielokrotnie eksperci osiągają", które można by porównać z zarobkami Berczyńskiego w USA.

- Chciałem przypomnieć, że jeden z dyrektorów wojskowego instytutu za czasów PO dostał 50 tys. zł nagrody jednorazowej. Takie są stawki przy inżynierach, przy osobach, które mają specjalistyczną wiedzę i nie budowałbym sensacji z tej kwoty, bo jest to czysty populizm - ocenił Kownacki. Dopytywany, jakie czynności w ramach tej umowy ma wykonywać Berczyński, odparł, że nie zajmuje się tymi sprawami i nie jest w stanie tego ocenić.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA