fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

F-35 bez offsetowego wsparcia

F-35 ma integrować uderzenia na mocno chronione pozycje wroga
Bloomberg
Na wartej 4,5 mld dolarów, największej od czasu zakupu jastrzębi F-16 inwestycji w Siłach Powietrznych RP nie skorzysta polski przemysł.

W lotniczym polsko-amerykańskim „kontrakcie stulecia" podpisywanym w najbliższy piątek w Dęblinie MON potwierdzi zakup 32 samolotów F-35A wycenionych na 87 mln dol. za sztukę. Umowa nie przewiduje jednak offsetu.

Czytaj także: Błyskawice F-35 przylecą do Polski bez inwestycji

W skład pakietu logistycznego wchodzi oprócz dostawy ośmiu symulatorów lotu zapas części zamiennych, informatyczny system zarządzania eksploatacją supermyśliwców oraz sprzęt potrzebny do bieżącej obsługi naziemnej maszyn Lightning II. Kontrakt zobowiąże producenta błyskawic – czyli Lockheeda Martina, lidera międzynarodowego konsorcjum programu Joint Strike Fighter – do zapewnienia „pełnego wsparcia technicznego statków powietrznych oraz pozostałego sprzętu do 2030 roku".

Ta enigmatyczna formuła oznacza, że kontrakt nie przewiduje zaangażowania krajowego przemysłu nawet do nieskomplikowanych usług serwisowych, takich jak reperowanie powłok pokrywających samolot i zapewniających efekt stealth, czyli ograniczoną wykrywalność „niewidzialnych" maszyn przez wrogie radary. Zadba o to sam producent.

Czytaj także: Pół tysiąca F-35 szlifuje gotowość bojową

Amerykanie proponują, by obsługę, zwłaszcza dostawy części zamiennych do F-35, oprzeć na zbudowanym już z udziałem innych europejskich użytkowników F-35 z NATO systemie globalnego wsparcia technicznego, który obsługuje już pierwszych użytkowników supermyśliwca.

Polska, która musi szybko zastąpić wysłużone poradzieckie samoloty w Siłach Powietrznych, po błyskawice z USA wystartowała w chwili, gdy z kolejki po F-35 wypadła Turcja (ukarana przez Waszyngton za zamówienie w Rosji rakietowych systemów obrony powietrznej S-400). Decydenci z MON liczyli, że uda się choć częściowo przejąć niektóre zadania kooperacyjne programu JSF ulokowane nad Bosforem. Jednak w rzeczywistości nie było na to szans.

– Turcja miała zagrozić, że wykorzysta sądy do obrony interesów zawartych w umowach dotyczących JSF – mówi nam wojskowe źródło.

Czytaj także: Samolotowy kontrakt stulecia w zasięgu ręki

Zdaniem Bartosza Głowackiego, eksperta pisma „Skrzydlata Polska", fakt, że zamówienie F-35 nie przysporzy branży lotniczej najnowszych technologii, nie jest zaskoczeniem także z innego powodu.

– USA z zasady nie udostępniają topowych rozwiązań zagranicznym klientom – mówi. Tym bardziej że produkcję najnowszych samolotów 5. generacji już dawno rozdzielono między uczestników partnerskich programu JSF. Chodzi o państwa, które zawarły specjalną umowę i już dawno włączyły się w łańcuch kooperacji przemysłowej. To m.in. Wielka Brytania, Włochy, Holandia, Australia, Dania, Kanada, Norwegia i oczywiście Turcja. Akces do zbrojeniowego przedsięwzięcia złożyły też później Izrael, Japonia i Korea Południowa. Nawet wtedy jednak Polska nie była sprawą zainteresowana.

– Gigantyczny wydatek na samoloty 5. generacji powinien być kompensowany w polskiej gospodarce, to jest dziś element polskiej racji stanu – apelował prof. Paweł Soroka, koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego im. E. Kwiatkowskiego, skupiającego wojskowych ekspertów i inżynierów.

Rozczarowania brakiem inwestycji nie ukrywa Paweł Janas, szef Federacji Związków Zawodowych Przemysłu Specjalnego. – Dla zbrojeniówki offset to jedyny sposób na zdobycie amerykańskich technologii, które normalnie są poza naszym zasięgiem – mówi.

Nie jest jednak tajemnicą, że offset korzystny dla rodzimych firm z punktu widzenia Sił Zbrojnych generuje jedynie negocjacyjne komplikacje i dodatkowe koszty znacząco podnoszące cenę zamawianej broni.

Wojskowi, z którymi rozmawiała „Rz", wręcz przekonują, że na rezygnacji z oczekiwań inwestycyjnych wobec amerykańskich koncernów MON udało się zaoszczędzić ok. 1 mld dol. w ostatecznym rozliczeniu transakcji.

Warto jednak wiedzieć, że dostosowanie militarnej infrastruktury w Polsce do F-35, tak by w pełni wykorzystać możliwości bojowe supersamolotu, który ma być w przyszłości latającym centrum dowodzenia i rozpoznania, będzie dodatkowo kosztowało budżet według ostrożnych szacunków od 0,7 do 1,5 mld zł.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA