Cohen w czwartek niespodziewanie pojawił się przed sądem federalnym na Manhattanie i przyznał się do przedstawienia fałszywych oświadczeń.
Dwa z tych zarzutów są związane z jego pracą dla Trumpa. Cohen miał w 2016 roku płacić kobietom na polecenie ubiegającego się o prezydenturę kandydata Partii Republikańskiej, aby te nie ujawniały informacji o związkach, jakie łączyły go z Trumpem (chodzi m.in. o przekazanie pieniędzy Stephanie Clifford znanej jako Stormy Daniels).
W oświadczeniu przed senacką komisją wywiadu we wrześniu 2017 roku Cohen odnosił się do niesfinalizowanej umowy w sprawie budowy nieruchomości, o którą starał się rok wcześniej Trump w Rosji.
Cohen przekonywał wówczas, że była to zwykła umowa w sprawie budowy nieruchomości, a rozmowy zostały zakończone na długo przed prawyborami prezydenckimi w Partii Republikańskiej. - Wykonywałem tylko moje obowiązki - dodawał.
Tymczasem "Washington Post" w sierpniu 2017 roku pisał, że Cohen jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej w USA pisał do prezydenta Rosji Władimira Putina, by ten pomógł posunąć naprzód umowę ws. budowy wieżowca Trump Tower w Moskwie.
Teraz - jak podaje CNBC - Cohen przyznał się przed sądem, że kłamał zeznając przed komisją ws. projektu Trump Tower w Moskwie, aby zachować "spójność z przekazem politycznym Trumpa i z lojalności do prezydenta".