Poseł PiS Konrad Głębocki, prawnik i ekonomista, już po powołaniu go na stanowisko ambasadora wziął udział w 175 sejmowych głosowaniach. Mimo że prawo zabrania łączenia tych dwóch funkcji.

Czytaj także: O ambasadorze, który głosował jako poseł

Politycy PO zapowiedzieli, że w tej sprawie złożą zawiadomienie do prokuratury.

Sprawę skomentował szef klubu PiS Ryszard Terlecki. - Wydaje mi się, że to było niedopatrzenie Kancelarii Prezydenta, że nie dostaliśmy na czas tej informacji i poseł głosował w przekonaniu, że jeszcze ta nominacja nie nastąpiła. Poseł i Kancelaria Sejmu dowiedzieli się po głosowaniach - powiedział.

Głos w tej sprawie zabrała również rzeczniczka PiS Beata Mazurek. - Liczba ogólna głosowań to była ponad 170, nigdy nie było tak, że przewaga wynosiła 1 głos. Przewaga wynosiła 7,14 i ponad 20 głosów, więc jego głos w żaden sposób nie miał żadnego wpływu, czy nie wpływał w sposób zasadniczy na przebieg głosowań w Sejmie - mówiła.

W rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński powiedział: "5 czerwca prezydent Andrzej Duda podpisał postanowienie w sprawie mianowania pana Konrada Głębockiego ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnym Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Włoskiej. 7 czerwca postanowienie to trafiło do MSZ. Przy nominacjach ambasadorskich Kancelaria Prezydenta RP nie jest wnioskodawcą i nie na Kancelarii spoczywa obowiązek powiadomienia Kancelarii Sejmu".