fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Można zrezygnować z wieku emerytalnego - ekspert o reformie systemu emerytalnego

123RF
Rozmowa | dr Marcin Kawiński z Katedry Ubezpieczenia Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie

Rz: Rząd kończy przegląd przepisów emerytalnych, w środę poznamy rekomendacje ZUS. Co stanowi największy problem, który należy jak najszybciej rozwiązać?

dr Marcin Kawiński: Niedostosowanie reguł emerytalnych do aktualnej sytuacji na rynku pracy. Coraz więcej osób unika płacenia składek, co powiększa deficyt Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Konieczne jest ujednolicenie obciążeń składkowych od różnych umów. A także określenie warunków nabycia prawa do minimalnej emerytury. W najbliższych latach będzie przybywało osób, które w czasie swojej kariery nie wpłaciły wystarczająco dużo składek, aby otrzymać świadczenie wyższe od minimalnej emerytury.

Kto dostanie świadczenia na minimalnym poziomie?

Do tej grupy prawie na pewno będzie należało niemal 1,5 mln prowadzących działalność gospodarczą. Takie świadczenia czekają osoby z niskimi zarobkami i przerwami w zatrudnieniu. Jeśli jednak uzbierały co najmniej 20–25 lat stażu składkowego, to zamiast np. 500 zł miesięcznie dostaną minimalną emeryturę, która od 2017 r. wyniesie 1 tys. zł.

W czym więc problem, skoro rząd troszczy się o osoby z najniższymi świadczeniami?

Dopłacanie do minimalnych świadczeń coraz więcej kosztuje. Poza tym wysoka emerytura minimalna, którą stosunkowo łatwo obecnie dostać, działa demoralizująco. Nie zachęca do opłacania składek przez całą karierę zawodową od wszystkich przychodów. Rodzi się pytanie, czy jest to sprawiedliwe w stosunku do osób, które pracowały uczciwie przez całe życie, ale miały niskie zarobki, więc nazbierały dokładnie tyle składek, że wystarczyło im jedynie na minimalną emeryturę.

A jaka jest ta sprawiedliwa emerytura?

Odpowiedź na to pytanie nie należy do mnie, tylko do społeczeństwa. Potrzebna nam debata na ten temat, tak aby decyzje dotyczące nowych zasad płacenia składek i przechodzenia na emerytury były bardziej świadome. Obecnie jeden z problemów wynikających z obniżenia wieku emerytalnego to wysokość oczekiwanej emerytury. Mam wrażenie, że nikt nie mówi zainteresowanym, że dostaną znacznie niższe świadczenia. A Polacy coraz dłużej żyją. Z danych GUS wynika, że kobieta w wieku 60 lat ma jeszcze przed sobą 24 lata życia, z czego większość w zdrowiu. Tyle że jakość życia za 1 tys. zł miesięcznie nie będzie należała do najwyższych.

Jak pan ocenia powrót do wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn?

Moim zdaniem można spokojnie zrezygnować z wieku emerytalnego jako przesłanki nabycia prawa do emerytury. Znacznie ważniejsza jest wielkość zgromadzonych uprawnień. W tym kontekście kluczowe jest wprowadzenie do przepisów regulacji, w myśl której na emeryturę będzie mogła przejść osoba, która wypracowała świadczenie w wysokości np. co najmniej 120 proc. minimalnej emerytury. Wypłatę takiego świadczenia należy wówczas uzależnić od stażu pracy. Dzięki temu państwo nie dopłacałoby do świadczeń osób, które obecnie załapują się na minimalną emeryturę trochę na gapę.

A co z kobietami, które mają długie przerwy w pracy z powodu urodzenia dziecka?

Nie widzę przeszkód, by państwo nagradzało wyższą emeryturą kobiety, które urodziły np. dwójkę dzieci, a jeszcze bardziej te, które urodziły trójkę i więcej. Takie systemowe rozwiązanie przyniosłoby znacznie lepsze skutki pronatalistyczne niż ciągle zmieniające się programy państwowe, w których najpierw inwestuje się w rozwój przedszkoli, teraz wypłaca 500 zł na dziecko. Ten brak konsekwencji z pewnością nie przyniesie długofalowego wzrostu liczby narodzeń.

To może trzeba ściągnąć Ukraińców do Polski, żeby to oni zapracowali na nasze emerytury? Taki pomysł na ratowanie finansów ZUS ma zresztą wicepremier Morawiecki.

Na krótką metę wzrost liczby pracujących i płacących składki poprawi finanse państwa. Trzeba jednak pamiętać, że Ukraińcom, którzy przepracują całe życie w Polsce, też trzeba będzie zapłacić kiedyś emerytury. Będzie to więc tylko odroczenie zapłaty rachunku za obecny, coraz droższy, system emerytalny. Dlatego lepiej, o ile to możliwe, problemy emerytalne rozwiązywać na bieżąco, a nie przenosić je w przyszłość.

—rozmawiał Mateusz Rzemek

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA