fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polskie Orły

Euro: Francja – Niemcy: to będzie hit

Od lewej: Antoine Griezmann, Karim Benzema i Kylian Mbappe – tego tercetu zazdrości Francuzom cała Europa
AFP
W piątek ruszają najdziwniejsze mistrzostwa w historii. Bez jednego gospodarza, rozsiane po całej Europie, na szczęście choć w części z kibicami. Tytułu bronią Portugalczycy, ale głównym faworytem są mistrzowie świata Francuzi.

20 lat temu kapitan Didier Deschamps prowadził Francję do wygranej w mundialu, a potem na Euro. Teraz, już jako trener, jest na dobrej drodze, by powtórzyć tamten sukces. Nie brak głosów, że każde inne miejsce niż pierwsze będzie dla Trójkolorowych porażką.

Deschamps ma skład, który pozwala marzyć o rzeczach wielkich. Gdziekolwiek spojrzeć, tam gwiazda europejskiego futbolu. W bramce Hugo Lloris, w obronie Benjamin Pavard i Lucas Hernandez, w pomocy Paul Pogba, Kingsley Coman i N'Golo Kante, w ataku Kylian Mbappe i Antoine Griezmann. Selekcjoner przeprosił się nawet z Karimem Benzemą, co jeszcze niedawno wydawało się mniej prawdopodobne niż odebranie we Francji piłkarskiej władzy Paris Saint-Germain.

Napastnik Realu miał już nigdy u Deschampsa nie zagrać. A przynajmniej do czasu ogłoszenia wyroku w sprawie szantażowania kolegi z kadry Mathieu Valbueny opublikowaniem jego sekstaśmy. Przez prawie sześć lat trener wykazywał się konsekwencją i grzesznika nie powoływał, nawet gdy w Madrycie zaczął przeżywać renesans formy. Ale kibice i eksperci coraz głośniej domagali się powrotu Benzemy, aż wreszcie Deschamps uznał, że synowi marnotrawnemu warto by dać drugą szansę.

– Długo nad tym myślałem. Moją decyzję poprzedziło spotkanie z Karimem. Nie zdradzę, o czym rozmawialiśmy, niech to zostanie między nami, ale potrzebowaliśmy tego spotkania. Cieszę się, że jest z nami, bo zwiększy rywalizację w drużynie. Jest innym graczem niż kiedyś, dojrzalszym, może być liderem – przekonuje Deschamps.

Nie popaść w samozachwyt

Tercet Benzema – Griezmann – Mbappe może być postrachem każdej obrony, choć snajper Realu w pierwszym meczu po powrocie do kadry (3:0 z Walią) nie wykorzystał rzutu karnego. – Mamy ogromną siłę, teraz tylko musimy to udowodnić – mówi Benzema, ale Pogba przestrzega przed nadmierną pewnością siebie. – Wysokie ego może nas zabić.

Francuzi trafili do grupy śmierci z Niemcami i Portugalią. Każdy z tych meczów będzie hitem turnieju. Z Niemcami – bo to rywalizacja o bogatych tradycjach, z Portugalczykami – bo to rewanż za przegrany finał ostatniego Euro.

Paryż do łez doprowadził wówczas człowiek z rezerwy. Eder zmienił kontuzjowanego Renato Sanchesa, strzelił najważniejszego gola w swojej karierze i słuch po nim zaginął. Ostatni raz w reprezentacji wystąpił w 2018 roku (trzy minuty przeciw Polsce w Lidze Narodów), do kadry na Euro się nie załapał.

Jej przywódcą niezmiennie jest Cristiano Ronaldo. We wspomnianym finale szybko doznał kontuzji i dyrygował zespołem spoza boiska. W lutym skończył 36 lat i choć jest wzorem sportowego trybu życia, to raczej będzie jedna z ostatnich okazji, by zobaczyć go w akcji na dużym turnieju.

Pięć lat temu oglądanie Portugalczyków było wątpliwą rozrywką, finezja ustąpiła miejsca wyrachowaniu, tylko jeden mecz zdołali wygrać w trakcie 90 minut. Ale od tego czasu Ronaldo zyskał kilku świetnych kompanów, więc jest nadzieja, że tym razem patrzenie na grę Portugalii będzie większym estetycznym doznaniem.

Bruno Fernandes to najlepszy strzelec i asystent w Manchesterze United, w Liverpoolu błyszczał Diogo Jota, kluczowymi piłkarzami mistrza Anglii i finalisty Champions League Manchesteru City byli Ruben Dias i Bernardo Silva, a występujący w Atletico Joao Felix od kilku lat uznawany jest za największy talent. Nie tylko w ojczyźnie Ronaldo.

Pożegnanie z Jogim

Mecz Portugalii z Francją zostanie rozegrany w Budapeszcie (23 czerwca) i będzie zamykał fazę grupową. Wcześniej (15 czerwca) Francuzi zmierzą się w Monachium z Niemcami.

– Spotkanie z Joachimem Loewem będzie dla mnie ogromną przyjemnością i wywoła uśmiech na mojej twarzy. Bardzo go lubię, szanuję za to, co zrobił, i podziwiam za długowieczność - chwali kolegę po fachu Deschamps.

Po 15 latach samodzielnej pracy z kadrą, pięciu medalach mistrzostw Europy i świata – w tym wygranym mundialu w Brazylii – Loew powiedział: dość. Po Euro zastąpi go twórca ostatnich sukcesów Bayernu Hansi Flick.

Loew, podobnie jak Deschamps, przywrócił do gry starą gwardię: Thomasa Muellera i Matsa Hummelsa. Obaj stali się ofiarami czystki, jaką po rosyjskim mundialu dokonał selekcjoner. Niemcy po raz pierwszy nie wyszli z grupy, a Loew uznał, że reprezentacja potrzebuje świeżej krwi, i skreślił gwiazdorów Bayernu oraz Borussii Dortmund. Teraz, tuż przed swoim pożegnaniem, zwrócił się do nich o pomoc.

Mueller ma za sobą znakomity sezon, w samej Bundeslidze strzelił 11 goli i zanotował aż 21 asyst. Może grać jako klasyczny napastnik i wyręczyć nieskutecznego Timo Wernera. Hummels może natomiast uleczyć defensywę, która jest dziś piętą achillesową Niemców. W listopadzie dostali lanie 0:6 od Hiszpanów w Lidze Narodów, w marcu przegrali u siebie 1:2 z Macedonią Północną w ramach eliminacji mistrzostw świata w Katarze.

Dwóch debiutantów

Macedończycy to jedni z głównych beneficjentów poszerzenia Euro z 16 do 24 drużyn. Pięć lat temu we Francji dzięki reformie byłego już szefa UEFA Michela Platiniego debiutowało aż pięć zespołów: Albania, Islandia, Walia, Irlandia Północna i Słowacja. Teraz przyszedł czas na Finlandię i Macedonię, prowadzoną do sukcesów przez Gorana Pandeva.

W lipcu napastnik Genoi będzie obchodził 38. urodziny. Po zakwalifikowaniu się na Euro powiedział, że nie był tak dumny i szczęśliwy nawet wtedy, gdy z Interem wygrywał Ligę Mistrzów. To było w 2010 roku, trzy lata później zrezygnował z występów w kadrze, ale w 2016 roku selekcjonerowi Igorowi Angełowskiemu udało się go namówić na zmianę decyzji. I to właśnie Pandev zdobył bramkę na wagę awansu.

Macedończycy spotkają się na Euro z Holandią, Austrią i Ukrainą. Biorąc pod uwagę, że z grupy mogą wyjść nawet trzy drużyny, stać ich na niespodziankę.

Trudniejsze zadanie czeka Finów, bo wpadli na wymienianą w gronie faworytów Belgię oraz Rosję i Danię. Ich nadzieja na dobry występ opiera się w głównej mierze na Teemu Pukkim.

Doświadczony napastnik pomógł Norwich wrócić do Premier League, strzelił aż 26 goli, a w eliminacjach Euro (10 bramek) lepsi od niego byli tylko Harry Kane (12) oraz Ronaldo i Eran Zahavi z Izraela (po 11 trafień). Pukki na początku maja uszkodził kostkę i nie jest jeszcze w pełni sił. Trwa wyścig z czasem, by postawić go na nogi.

W listopadzie Finowie sprawili sensację, pokonując w Paryżu Francję (2:0), i choć był to tylko mecz towarzyski, lekceważyć ich nie wolno.

Powołanie na Euro otrzymał fiński obrońca Warty Poznań Robert Ivanov. To jeden z pięciu piłkarzy Ekstraklasy, których będziemy mogli zobaczyć w turnieju w reprezentacji innej niż Polska. Pozostali to Słowacy Lubomir Satka (Lech Poznań) i Dusan Kuciak (Lechia Gdańsk), król strzelców naszej ligi i mistrz z Legią, Czech Tomas Pekhart oraz jego kolega z Łazienkowskiej, Chorwat Josip Juranović.

Chorwaci to wicemistrzowie świata, trzon zespołu stanowią nadal Luka Modrić i Ivan Perisić, ale kilku innych bohaterów, którzy rozpoczynali finał mundialu z Francją, już nie ma. Z kadrą pożegnali się Danijel Subasić, Ivan Rakitić i Mario Mandzukić.

Ten ostatni pogrążył w półfinale Anglików. Minęły trzy lata i nadarza się okazja do rewanżu. Właśnie od spotkania z Chorwacją na Wembley (13 czerwca) młodzi piłkarze Garetha Southgate'a ruszają w drogę po trofeum. Czy zakończą ją 11 lipca na tym samym stadionie?

Anglia – Szkocja, czyli dreszcz

To Anglicy mogą się czuć największym gospodarzem, to u nich rozegrane zostaną obydwa półfinały i finał. Gdyby nie zdołali tam dotrzeć, media ogłosiłyby narodową żałobę.

Przyłożyć do niej rękę chcieliby Szkoci. Wracają do poważnej gry po 23 latach przerwy. Zrobili to w wyjątkowych okolicznościach, wygrywając w barażach dwa konkursy rzutów karnych – najpierw z Izraelem, a później z Serbią.

Spotkania w Glasgow (z Czechami i Chorwacją) będą dla Szkotów wielkim świętem, ale to starcie z Anglią na Wembley (18 czerwca) budzi największy dreszcz. Także u kibiców niezaangażowanych emocjonalnie. 150 lat rywalizacji naznaczonej nienawiścią obiecuje, że nie będzie to zwykły mecz. Cytując jednego ze znanych komentatorów, lepiej zasiąść głęboko w fotelach i zapiąć pasy.

Wydarzenia w tej grupie warto śledzić tym bardziej, że stamtąd może pochodzić potencjalny rywal Polaków w 1/8 finału.

 

SĘDZIOWIE

- Felix Brych (Niemcy)

- Cuneyt Cakir (Turcja)

- Carlos del Cerro Grande (Hiszpania)

- Andreas Ekberg (Szwecja)

- Orel Grinfeld (Izrael)

- Ovidiu Hategan (Rumunia)

- Siergiej Karasew (Rosja)

- Istvan Kovacs (Rumunia)

- Bjoern Kuipers (Holandia)

- Danny Makkelie (Holandia)

- Antonio Mateu Lahoz (Hiszpania)

- Michael Oliver (Anglia)

- Daniele Orsato (Włochy)

- Fernando Rapallini (Argentyna)

- Daniel Siebert (Niemcy)

- Artur Soares Dias (Portugalia)

- Anthony Taylor (Anglia)

- Clement Turpin (Francja)

- Slavko Vincić (Słowenia)

Na Euro zabraknie najlepszego polskiego arbitra Szymona Marciniaka, ale przy meczach pomagać będzie dwóch naszych rodaków: Paweł Gil jako sędzia VAR oraz Bartosz Frankowski i Marcin Boniek jako sędziowie techniczni. W tym ostatnim gronie jest także Francuzka Stephanie Frappart – pierwsza kobieta w finałach Euro.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA