fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

UE odrzuciła apel Izraela o uznanie Jerozolimy za stolicę

AFP
UE jednogłośnie odrzuciła apel Izraela o uznanie Jerozolimy za stolicę tego państwa.

Po raz pierwszy od 22 lat premier Izraela odwiedził stolicę UE. Ta wizyta nie mogła się wydarzyć w bardziej istotnym momencie, bo zaledwie kilka dni po tym, jak Donald Trump jednostronnie uznał Jerozolimę za stolicę Izraela. Złamał tym samym międzynarodowy konsensus, oparty na rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, który uznaje, że to historyczne miasto ma być podzielone i służyć jako stolica dwóch państw: Izraela i Palestyny. A na razie stolicą Izraela jest Tel Awiw.

Zdaniem premiera Beniamina Netanjahu do deklaracji USA powinny dołączyć inne kraje. – Wierzę, że wszystkie lub większość państw europejskich przeniesie swojej ambasady do Jerozolimy, uzna Jerozolimę za stolicę Izraela i aktywnie będzie z nami działać na rzecz bezpieczeństwa, dobrobytu i pokoju – powiedział w Brukseli. Zawiódł się jednak, bo w tej sprawie 28 państw UE mówiło jednym głosem.

– Po dwóch godzinach dyskusji wyraźnie było widać, że w tej sprawie UE jest bardzo zjednoczona. Jedynym realistycznym rozwiązaniem jest powstanie dwóch państw z Jerozolimą jako stolicą ich obu – powiedziała Federica Mogherini, wysoka przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Jeszcze w ubiegłym tygodniu Węgry zablokowały wspólną deklarację UE potępiającą decyzję Trumpa i zamiast niej zostało wydane oświadczenie Mogherini. Również prezydent Czech zdecydowanie poparł amerykańskiego prezydenta i krytykował „tchórzostwo" UE. Ale w poniedziałek było jasne, że nie pójdą za tym decyzje o przeniesieniu ambasad do Jerozolimy. Ministrowie obu krajów podkreślili przywiązanie do prawa międzynarodowego.

Również Polska nie zamierza się wyłamywać z unijnego konsensusu. – Cała reszta świata (poza USA – red.) uznaje to, co mówi prawo międzynarodowe, że Jerozolima jest częścią negocjacji pokojowych. Polska nie zmieni siedziby ambasady, bo uważamy, że kwestia powinna być rozstrzygnięta w bilateralnych bezpośrednich rozmowach w oparciu o prawo międzynarodowe i rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ – powiedział Witold Waszczykowski. Relacjonował dyskusję z Netanjahu: – Chciał nas przekonać, że konflikt izraelsko-palestyński nie jest matką wszystkich konfliktów na Bliskim Wschodzie. Nawet gdyby nie było państwa Izrael, i tak byłyby konflikty między krajami arabskimi, religijne i ekonomiczne – mówił Waszczykowski. Netanjahu miał stwierdzić, że mamy do czynienia z konfliktem cywilizacyjnym, między Izraelem, który reprezentuje nowoczesność, a krajami arabskimi, które tkwią jeszcze głęboko w średniowieczu. Premier Izraela uważa, że obecna decyzja Trumpa stwarza większe możliwości dla procesu pokojowego, choć na razie reakcją na nią jest gniew świata arabskiego i ataki na synagogi. Sam Netanjahu twierdzi, że gotów jest wrócić do rozmów pokojowych, ale pod warunkiem, że świat arabski uzna Izrael i da mu gwarancje bezpieczeństwa. – Boi się, że bez tego powstałaby tam enklawa Jemenu, Korei Północnej, a nie Hongkongu – relacjonował Waszczykowski.

—Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA