fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Projektantka mody formuje własny rząd tymczasowy

teresagarlandprezydent.wordpress.com
Kolejna postać z marginesu polityki ogłosiła się prawowitą głową państwa. To już czwarty taki przypadek w ostatnich miesiącach.

„Jako prezydent Tymczasowej Rady Stanu Narodu Polskiego – Społecznego Komitetu Konstytucyjnego, którego celem jest aktywne działanie na rzecz ochrony człowieka, respektowania i egzekwowania naturalnych praw człowieka, Konstytucji i demokracji w Polsce, czuję się w obowiązku uformować Tymczasowy Narodowy Rząd Polski" – ogłosiła w sobotę Teresa Garland, stojąc przed zamkiem na Wawelu.

Pisze o sobie w internecie, że z wykształcenia jest „menedżerem i projektantką mody, artystką". Dodaje, że w przeszłości była wielokrotnie bezrobotna, a obecnie pracuje jako specjalista monitoringu płatności. Nie jest postacią całkiem anonimową w polityce. W 2015 roku kandydowała do Sejmu z komitetu Grzegorza Brauna „Szczęść Boże!" i próbowała zarejestrować swoją kandydaturę przed ostatnimi wyborami prezydenckimi. Od soboty jest samozwańczym prezydentem, złożyła ślubowanie na Wawelu.

Niezwłocznie przystąpiła też do formułowania rządu i ogłosiła nawet jego wstępny skład. Premierem został szef Stowarzyszenia Opcja Społeczna Andrzej Pochylski, a wśród ministrów są m.in. poseł Koalicji Polskiej Jarosław Sachajko i szef Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski. Pierwszy został ministrem rolnictwa, a drugi – sprawiedliwości.

O swoich planach Garland nie chciała z nami rozmawiać. W swoim sobotnim exposé mówiła m.in., że „dalsze utrzymywanie obecnych rządów u władzy spowoduje rozbiór terytorialny Polski, masową eksterminację Polaków w krótkim czasie, między innymi już wystartowała akcja atakowania Polaków z powietrza za pomocą dronów".

– To element ciekawego zjawiska – mówi prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny. – Sprzyjają mu kryzys zaufania do państwa, dopuszczalność formowania nowych ruchów, a także polska ułańska fantazja – dodaje.

Powód? Teresa Garland nie jest pierwsza, a ostatnio błyskawicznie przybywa w Polsce samozwańczych przywódców.

Przez długie lata najbardziej znanym samozwańcem był Jan Zbigniew Potocki, który uważa się za następcę emigracyjnych prezydentów. W 2018 roku startował nawet na prezydenta Warszawy. W jego środowisku nastąpił jednak podział. 22 czerwca tymczasowym prezydentem ogłosił się „przewodniczący Rady Stanu" Władysław Janusz Małkowicz. Na stałe przebywa we Francji, skąd aktywnie „rządzi". Np. 21 września wydał szereg rozporządzeń o przeniesieniu stolicy z Warszawy do Krakowa.

Kolejnym samozwańcem jest Mariusz Max Kolonko, były korespondent TVP w USA. 4 lipca ogłosił się „prezydentem ad interim (tymczasowo – red.) Stanów Zjednoczonych Polski". Kilka tygodni temu wydał nakaz aresztowania byłego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.

5 sierpnia prezydentem, tym razem z przyrostkiem „in spe", czyli „oczekującym", ogłoszono prof. Włodzimierza Juliana Korab-Karpowicza, filozofa i byłego wiceprezydenta Gdańska. Dyplom nominacyjny otrzymał z rąk Wojciecha Edwarda Leszczyńskiego, uważającego się za króla Polski. Filozof jako jedyny z najnowszych „prezydentów" nie porywa się na rządzenie.

Jakie decyzje podejmie rząd Garland? Na razie jej ministrowie są zaskoczeni nominacjami. – O niczym nie wiem – mówi Jerzy Kwaśniewski, który zapewnia, że nigdy nie słyszał o Teresie Garland.

– Oczywiście niczego mi nie proponowała, choć kojarzę tę panią. Jest aktywna na wszystkich manifestacjach, dotyczących kontrowersyjnych zagadnień, takich jak 5G czy powikłania poszczepienne – mówi z kolei poseł Jarosław Sachajko. – Wysyp samozwańczych przywódców może wynikać z chęci dotarcia do elektoratu buntowników, którego w każdym społeczeństwie jest około 10 proc. – przekonuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA