fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Indie mają problem z nowym supermyśliwcem

fot. Rajan Manickavasagam
Flickr
Nie tylko polska armia ma problemy z zamówieniami nowego sprzętu. Przechodzi je także armia Indii.

Projekt najnowszego myśliwca o nazwie Tejas kosztuje ponad 8 mld dolarów, ale niestety zamiast powietrznych sukcesów zapewnia kolejne nieprzewidziane turbulencje. Tejas w sanskrycie oznacza "świetlisty". Maszyna jak na razie niestety nie świeci własnym blaskiem, ale skupia kolejne problemy. Miała być jednym z najtańszych wielozadaniowych myśliwców na świecie. Koszt 26 mln dolarów pozwalał na znaczne oszczędności wobec dwu- albo nawet czterokrotnie droższych konkurentów z USA czy Rosji. Tejas przypominający latający trójkąt (układ skrzydeł to tzw. delta, maszyna nie posiada tylnych stateczników na ogonie) miał także być przystososwany do operowania z lotniskowców przygotowywanych przez indyjską marynarkę.

Jednak po blisko 3 dekadach prac wprowadzenie myśliwca do służby opóźni się. Planowany na grudzień 2015 roku termin pozostaje na razie nieuchwytny dla Tejasa. Główne problemy dotyczą kwarcowych kopuł radarów i uchwytów do tankowania w powietrzu. W tym przypadku zawodzą Brytyjczycy z firmy Cobham. Nie popisali się także Francuzi mający dostarczyć rakiety Derby naprowadzane radarem.

Myśliwiec wielozadaniowy, przeznaczony do operowania w każdych warunkach na razie pozostaje uziemiony. Po pierwszych egzemplarzach przekazach lotnictwu Indii w styczniu 2015 roku miały nadejść kolejne egzemplarze. Na skutek niezgodności budżetowych armia musiała także zmniejszyć zamówienie z pierwotnych 200 sztuk do 120.

Indyjskie ministerstwo obrony rozważa także możliwość stworzenia partnerstwa publiczno-prywatnego z zagranicznym koncernem. Nadrzędnym celem jest bowiem obecnie uzupełnienie stanu posiadania lotnictwa pod względem zamówionych myśliwców.

Jeżeli szczęśliwie ze wszystkim uda się uporać, nie ma pewności czy Tejasy będzie miał kto pilotować. Indyjskie lotnictwo cierpi w ostatnich latach na niedostatek pilotów. Z tego powodu planowane 42 jednostki bojowe trzeba było ograniczyć do 34. Krytyka ze strony zachodnich analityków branży lotniczej dotyczy także zbyt mało i restrykcyjnych przepisów pozwalających na uzyskiwanie licencji pilota w Indiach.

Indyjskie lotnictwo coraz szybciej wycofuje ze służby archaiczne radzieckie MiGi-21. Stan posiadania spada, a nowe maszyny cały czas generują nowe problemy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA