fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Monika Rosa: Wspólnota rozerwana na strzępy

rp.pl
Widzę na ulicach, kiedy rozdajemy ulotki, ile emocji wywołuje kampania wyborcza, wywołują politycy, obecna sytuacja w kraju i jak wiele jest smutku i rozgoryczenia - mówiła Monika Rosa z Nowoczesnej w programie #RZECZoPOLITYCE

Dzień dobry, Michał Kolanko, #RZECZoPOLITYCE. Moim gościem jest Monika Rosa, posłanka Nowoczesnej, kandydatka KO w okręgu katowickim.

Dzień dobry.

Czy myśli pani, że wydarzenie, które miało miejsce w niedzielę 1 września, w 80 rocznice wybuchu II wojny światowej, trwale się zapiszą w historii, czy będą tylko kolejnym - jakich wiele.

Myślę, że najważniejszym przesłaniem, które płynie z wczorajszego dnia jest: „nigdy więcej wojny”. To jest najważniejsze, niezależnie od tego, czy to wydarzenie wpłynie na to co się dzieje dzisiaj w Polsce i czy zapisze się historii. Najważniejsze, żeby w naszych głowach i codziennych czynach, przede wszystkim podczas kampanii wyborczej pozostało to, że nie można nienawidzić i, że podsycanie konfliktów, uprzedzeń, zawsze prowadzi do przemocy.

Widzi pani w tej kampanii nienawiść?

Niestety widzę tę nienawiść już nie tylko w okresie kampanii wyborczej. 4 lata temu wystąpił jej wybuch ze zdwojoną mocą, kiedy mieliśmy ogromną falę nienawiści wobec uchodźców. Przez kolejne 4 lata przy pomocy telewizji publicznej ta nienawiść i uprzedzenia były podsycane wobec kolejnych grup społecznych, kolejnych mniejszości. Mówimy o budowaniu wspólnoty, a ta wspólnota została rozerwana na strzępy.

Jest wielu polityków, którzy mówią, że ich zadaniem jest odbudowywać tą wspólnotę, np. Władysław Kosiniak-Kamysz. Myśli pani po doświadczeniach z tej kampanii, że to możliwe?

Bardzo bym chciała, żeby było to możliwe, widzę na ulicach kiedy rozdajemy ulotki, ile emocji wywołuje kampania wyborcza, wywołują politycy, obecna sytuacja w kraju i jak wiele jest smutku i rozgoryczenia. Na łamanie prawa, na to w jaki sposób funkcjonuje telewizja publiczna, a z drugiej strony bardzo dużo niechęci do polityków opozycji, podszytej agresją i stereotypami wziętymi z telewizji publicznej. Będzie bardzo trudno zbudować coś wspólnego na nowo, usiąść do stołu i móc normalnie ze sobą porozmawiać.

 

Czy w tym kontekście wydaje się pani, że wczoraj była dobra okazja, żeby prezydent Aleksandra Dulkiewicz, mówiła o wojnie wewnętrznej. Wydaje się, że wiele osób odebrało te słowa jako kompletnie nietrafione ze względu na porę.

Prezydent Dulkiewcz powiedziała bardzo ważną rzecz, że „każda wojna jest zła, także ta która dzieje się w naszych głowach, czy naszych sercach i ona się nie wzięła stąd, że ją sobie wymyśliliśmy, ona została stworzona.” To jest wojna przeciwko kolejnym mniejszościom, to są słowa nienawiści wobec Żydów, wobec imigrantów, wobec Ukraińców, to jest nienawiść, która się wylewa z forów internetowych, którą jest przesycona telewizja publiczna, która wylewa się czasami także z liderów politycznych z prawej strony. Daje to niestety efekty: nienawiść fizyczną wobec konkretnych osób.

Gdyby była pani prezydentką Gdańska, to powiedziałaby pani te słowa wczoraj na Westerplatte?

Ciężko mi się wczuć w rolę pani prezydent Gdańska, powiedziała to co chciała i uważam, że to było bardzo ważne przesłanie: jeszcze nie jest za późno, aby tę nienawiść skończyć. Oczywiście kampania wyborcza nie będzie temu sprzyjać.

Z drugiej strony Jarosław Kaczyński na jednym z pikników rodzinnych mówił o tym że czas na koniec wojny, że zaproponuje coś opozycji i, że trzeba iść do przodu, więc to nie jest tak, że PiS podkręca emocje, bo wydaje się, że lider PiS-u chce obniżenia tych emocji.

PiS pokręca emocje i to jest fakt niezaprzeczalny. Jarosław Kaczyński mówi, że ma być fajnie i mamy się wszyscy lubić a potem mamy np. złe zachowanie w stosunku do posłów i posłanek opozycji w Sejmie. Pan premier Morawiecki mówił, że trzeba budować wspólnotę, ale to jest wspólnota, którą on sobie wymyślił, to nie jest wspólnota wolnych ludzi, którzy się od siebie różnią orientacją seksualną, wiekiem, poglądami, pochodzeniem. To jest wspólnota ludzi, których on chce widzieć, podporządkowanych, według jakiejś jednej sztancy. My tacy nie jesteśmy, jesteśmy różnorodni, mamy różne korzenie, różne historie, definiujemy się jako feministki, jako konserwatyści, jako geje albo lesbijki i mamy dokładnie takie same prawa żyć w Polsce i być wspólnotą.

Myśli pani, że wyborcy zareagują pozytywnie na przesłanie, aby to wojnę zakończyć?

Myślę, ze niezależnie od poglądów, wszyscy chcielibyśmy ten podsycany konflikt zakończyć, tylko, że on niestety jest na rękę PiS-owi. On nie zostanie rozwiązany, czy załagodzony tymi słowami o wspólnocie, czy ukrywaniem poszczególnych polityków ze strony PiS-u na czas kampanii wyborczej, trzeba realnie chcieć odbudować wspólnotę. Bardzo ważne były słowa prezydenta Niemiec, dały przykład, że można 80 lat po 1939 roku, powiedzieć „przepraszam”.

Premier Morawiecki startuje na Śląsku, pani startuje na Śląsku z listy KO, czym jest ta kampania, na Śląsku? Premier Morawiecki mówi o modernizacji, o sprawiedliwszej transformacji energetycznej, czy to zadziała?

Premier Morawiecki wpada na Śląsk, odwiedza poszczególne miejsca, ale czy wie coś o Śląsku? Nie, nie ma pojęcia, nie wie jakie są realne problemy Śląska. Nie mówi nic o transformacji energetycznej i o tym, że docelowo musimy przechodzić na odnawialne źródła energii, to stworzy dobre miejsca pracy, godne miejsca pracy, że otworzenie małych, średnich i większych firm pobudzi gospodarkę na Śląsku. Nie mówi nic o smogu, już za parę miesięcy znowu będziemy się dusić, chodząc ulicami śląskich miast, nie mówi nic o tym w jaki sposób zadbać o tereny zielone na Śląsku, w jaki sposób zadbać o czystość drzew. Nie zna realnych problemów Śląska i wpada sobie na takie wizyty gospodarskie, które nic nie wnoszą.

Mówi pani o smogu, a rząd ma program „Czyste powietrze”.

Ten program to kpina, jeśli chcemy realnie poprawić jakość polskiego powietrza, to musimy skupić się na uproszczonych, dofinansowanych procedurach wymiany systemów grzewczych w poszczególnych domach, czy termomodernizacji. Trzeba również zastanowić się nad tym jak zmniejszyć smog komunikacyjny w miastach. To są cele i do tego muszą być dopasowane konkretne narzędzia, także walka z ubóstwem energetycznym, czyli wprowadzenie dodatku mieszkaniowego dla osób, które nie są w stanie pokryć ze swoich pensji, pełnego ogrzewania swoich mieszkań, czy domów.  

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA