fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Miłosny trójkąt w kopalni

materiały prasowe
Śląsk naznacza ludzi. Ze swoją skomplikowaną przeszłością i niełatwą rzeczywistością nie pozwala o sobie zapomnieć. Opowiadali o nim Kazimierz Kutz, Jan Kidawa-Błoński, Waldemar Krzystek, Michał Rosa, Maciej Pieprzyca. Teraz osadziła tam swój debiut, „Żelazny most", urodzona w Bolesławcu Monika Jordan-Młodzianowska.

Latarki rozświetlają ciemność. Trwają poszukiwania. Na skutek wstrząsu w odległym korytarzu kopalni zostaje odcięty górnik. „Co mam powiedzieć żonie? Że mamy plany poniemieckie, nieaktualizowane od stu lat? Że nie ma maszyn, które się wwiercają co do centymetra?" – rzuca ratownik. Potworny dramat uwięzionego pod ziemią człowieka i tych, którzy są na powierzchni.




Ale to tylko jedna warstwa filmu. Jest i inna. Historia miłosnego trójkąta. Sztygar kochał się w żonie przyjaciela – uwięzionego górnika. Wysyłał go na najdalsze odcinki, bo to był czas na spotkania z kochanką. Teraz, w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, wszyscy troje muszą stawić czoła tej sytuacji. Własnym uczuciom, sumieniu. W pozornie surowych ujęciach Jordan-Młodzianowska opowiada o rozpaczy, poczuciu winy, honorze, bezsilności. Nikogo nie oskarża. Bo też jej bohaterowie nie są demonami, lecz zwykłymi ludźmi. Nie ma w nich kalkulacji, wyrachowania. Raczej namiętności, zagubienie, tęsknoty....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA