fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Zanim Trzaskowska rozliczy Dudę

Fotorzepa/Jerzy Dudek
Małgorzata Trzaskowska: „Dlaczego nie miałabym się spotkać z Agatą Dudą? Jeśli tylko wykaże się jakąś widoczną aktywnością na rzecz kobiet, zwłaszcza na polu edukacji, to na pewno będę gotowa do rozmowy".

Niedoszłej parze prezydenckiej dobry wynik wyborczy najwyraźniej uderzył do głowy. Rafał Trzaskowski ciągle nie ma czasu na przyjęcie zaproszenia od prezydenta, a jego małżonka stawia pierwszej damie warunki wstępne: Agata Duda ma się wykazać.

Nie mam pojęcia, co dla kobiet już zrobiła Małgorzata Trzaskowska, że chce rozliczać z aktywności Agatę Dudę, ale jako żona prezydenta Warszawy mogłaby zainteresować męża problemami kobiet w mieście przez niego zarządzanym. Na warszawskiej Białołęce grupa samotnych matek z małymi dziećmi – głównie ofiar przemocy domowej – od lat walczy o utrzymanie „dzikiego", ale będącego dla nich jedynym schronieniem, domu samotnej matki.

Kilkanaście kobiet stworzyło dla siebie i swoich dzieci prawdziwy dom, zbudowały wzajemnie się wspierającą wspólnotę, utrzymują się ze wsparcia dobrych ludzi i powoli stają na nogi po traumach, jakie ma za sobą każda z nich. Jedyne, czego potrzebują, a nie są w stanie zorganizować własnymi siłami, to budynek, do którego mogłyby się przenieść, bo z obecnego miasto od lat próbuje je wyrzucić, argumentując to złym stanem nieruchomości. Byłam, wiem, jestem skłonna uwierzyć, bo budynek stary i od lat nieremontowany, ale to jedyny dom, jaki te dzielne kobiety mają. Innego wyprosić od miasta nie mogą, choć przecież, tak jak do tej pory, wszystko w nim zrobiłyby same.

„Pracujemy na utrzymanie naszego domu, ponieważ utrzymujemy go sami, bez waszej pomocy. Dostosowaliśmy nasz dzień wyłącznie pod spotkanie z Panem. Każda godzina to dla nas szansa na to, by pracą zapewnić naszym podopiecznym godziwe warunki do życia i funkcjonowania. Nasz czas nie znaczy dla Pana nic. Czyli dokładnie tyle samo co my" – pisały rozgoryczone, gdy 15 minut przed spotkaniem, na które stawiły się z dziećmi, burmistrz dzielnicy bez podania powodu je odwołał. W mieście, które stać na strefę relaksu z palet za milion złotych, grupa doświadczonych przez los kobiet z małymi dziećmi nie może się miasta doprosić o najbardziej podstawową pomoc, i to wcale nie dlatego, że miasta nie stać. One są po prostu mało ważne.

Powtórzmy: zanim Małgorzata Trzaskowska rozliczy Agatę Dudę z działań na rzecz kobiet, mogłaby zainteresować ich losem własnego męża. A jak już się uda rozwiązać problem matek z Białołęki, proponuję pochylić się nad sprawą ośrodka dla ofiar przemocy w rodzinie, które przez 20 lat prowadziło na Saskiej Kępie schronisko dla kobiet i dzieci doświadczających przemocy domowej, ale w ubiegłym roku musiało się ograniczyć do pomocy ambulatoryjnej, bo miasto zrezygnowało z finansowania schroniska. Niedoszła pierwsza dama ma zatem pole do popisu w mieście, w którym rządzi jej mąż. Może ambicje polityczne sprawią, że dla najbardziej potrzebujących kobiet coś się w Warszawie zmieni. 

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA