fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Kamienne butelki

wino
materiały prasowe
Czy jeżdżą państwo na nartach? Nie, nie wodnych, takich normalnych, na śniegu? Ja też nie, ale nazwę Bolzano znam właśnie z wiadomości sportowych (ciągle są tam jakieś zawody), no, może jeszcze muzycznych, ale to rzadziej, ze względu na konkurs pianistyczny (tamtejszy Chopin nazywał się Busoni). Na tym skądinąd polega pech włoskich miast, że muszą się odróżniać czymś innym, bo ani XIII-wieczne katedry, ani zamki nie robią na nikim wrażenia, są wszędzie.

Hartmann (to imię) Dona też bywał wszędzie, aż osiadł w stolicy Górnej Adygi. Tak w każdym razie ten region nazywają Włosi, bo Austriacy obstają przy tym, że to Tyrol Południowy. Tak czy owak, miejsce to szczególne, gdzie wpływy habsburskie, włoskie i Słowian bałkańskich mieszają się od stuleci, a i wina robi się tam nieoczywiste. Dona osiadł na południe od Bolzano, na niewielkiej kilkuhektarowej posiadłości i robi wina z kamienia. Znam cztery i wszystkie są przenicowane mineralnością do szpiku kości. Trudno opisać to komuś, kto się z tym nie zetknął, ale tego rodzaju skalne nuty znane są głównie z najszlachetniejszych rieslingów.




Co my tu mamy? Same świeżynki, zaczynamy od dwóch białych i pierwszego szoku skalnego. W Pinot Bianco 2019 zamiast bankietowego napoju, jaki często powstaje z tego szczepu, mamy coś wyjątkowego. Jest w nim rześkość alpejskiego potoku i magnetyzm każący wracać, by przegryźć się przez granity i skosztować gruszki. Nastę...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA