fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Otwarty dialog. Bardziej skuteczne podejście do psychiatrii?

Mateuszowi Biernatowi choroba psychiczna zabrała dziesięć lat życia. Był wyczynowym wioślarzem, studiował na AWF, kiedy powaliła go nieszczęśliwa, bo niewyznana, miłość. Rozpoznanie: schizofrenia paranoidalna. Dziś jest konsultantem ds. kryzysów psychicznych na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, terapeutą podejścia opartego na otwartym dialogu
Fotorzepa, Piotr Guzik
Polska psychiatria wciąż oparta jest na izolacji pacjentów w szpitalach-molochach oraz na poradniach zdrowia psychicznego, nazywanych „tabletkowem". Po szpitalu człowiek ze stygmatem „wariata" często trafia niczym za burtę – poza normalne życie. Nie pracuje, nie uczy się, chyba że bezradności.

W trudzie podróży Piotr widzi chyba sobie tylko znany cel. Nie przyjmuje do wiadomości, że choruje na schizofrenię, ani słów profesora psychiatry, że to choroba do końca życia. Po kolejnym pobycie w szpitalu wychodzi z domu i rusza przed siebie. Szuka go policja, Itaka i prywatny detektyw. Wyczerpany zostaje odnaleziony koło białoruskiej granicy, innym razem w Gliwicach, poparzony przez słońce, bo chodził bez koszulki. Rodzina szykuje się do pogrzebu, kiedy nad rzeką na Pomorzu znaleziono jego dowód, pieniądze i ubranie. Po tygodniu rolnik natrafia na Piotra, leżącego w krzakach – jest w samych majtkach, wyziębiony i wychudzony.

Basia – siostra bliźniaczka – i mama wspominają: W pierwszej klasie podstawówki wzywany do odpowiedzi, nieśmiałym uśmiechem przykrywa strach. W szkole średniej na fotografii chowa się za kolegów. Nie ma przyjaciół. Zapytany na lekcji, nie panuje nad drżeniem rąk. Testy psychologiczne mówią o niskiej samoocenie. Dwa lata wizyt u psychol...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA