fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prowincja nie taka sielska

materiały prasowe
Były już: „Lato miłości" Pawła Pawlikowskiego, „Nad rzeką, której nie ma" Andrzeja Barańskiego, „Wspomnienie lata" Adama Guzińskiego, „Cudowne lato" Ryszarda Brylskiego. Po prostu każdy ma swoje lato: czas dojrzewania, pierwszych uniesień, pierwszych rozczarowań.

Trzebinia. Miasteczko położone 30 km od Krakowa. Soczysta zieleń leśnych drzew, zatoka, w której wodach można popływać. Kino, kościół zapełniający się w niedzielę, ale też kominy rafinerii, z których rozchodzi się smród. To krajobraz, w którym toczy się akcja filmu „Każdy ma swoje lato". Robiąc swój fabularny debiut, dokumentalista Tomasz Jurkiewicz wrócił do miejsca, w którym się wychował. „Chciałem opowiedzieć o ludziach, których znam najlepiej, i problemach, które są mi bliskie" – mówi.

Początek filmu: spuszczone zapory na przejeździe kolejowym, miarowy stukot pociągu. Tylko prosty krzyż przypomina, że kiedyś musiało tu dojść do tragedii. I zaraz skromne mieszkanie w odrapanym domu. Trzy pokolenia: stary, pogrążający się w demencji ojciec, córka Stanisława – dawna harcerka, oschła i rozmodlona kościelna organistka, która samotnie wychowała syna, wreszcie 17-letni Wojtek, w czasie szkolnych wakacji dorabiający w supermarkecie....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA