fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Tomasz Krzyżak: Puste słowa o ochronie życia

Bydgoszcz, manifestacja zwolenników zaostrzenia ustawy aborcyjnej
Fotorzepa/ Roman Bosiacki
Politycy PiS przekonują Polaków, że ludzkie życie jest dla nich wartością nadrzędną i będą go bronić. Ale za hasłami nie idą konkretne propozycje.

Kościół katolicki jest depozytariuszem i głosicielem powszechnie znanej w Polsce nauki moralnej. Nie ma ona w szerszym społecznym zakresie żadnej konkurencji, dlatego też w pełni uprawnione jest twierdzenie, że w Polsce nauce moralnej Kościoła można przeciwstawić tylko nihilizm – zapisano na 15 stronie programu PiS pt. „Polski model państwa dobrobytu”, który powstał z myślą o zbliżających się wyborach.

Wyrażone w Dekalogu przykazanie „nie zabijaj” jest jedną z owych norm moralnych, które każdy – nie tylko człowiek wierzący – winien respektować.

„Życie ludzkie to dla nas wartość nadrzędna. (…) Eutanazja, eugenika, eksperymenty na ludzkim genomie, aborcja na życzenie – współczesny świat dysponuje nieomal nieograniczonymi możliwościami ingerowania w naturę ludzką” – czytam na początku programu partii rządzącej.

I dalej: „Jesteśmy przekonani, że granicą naszej wolności jest ludzka godność. Nasz szacunek dla życia rozciąga się na całe jego trwanie. Dlatego stanowczo bronimy życia i przeciwstawiamy się każdej formie przemocy, która mu zagraża, zarówno fizycznej, jak i ideologicznej”.

Na kolejnych stronach programu PiS nie znalazłem jednak żadnej propozycji obrony życia. Żadnej. Ale trzeba przyznać, że początek jest chwytliwy. Partia, która za jedną z podstawowych zasad – co zresztą podkreśla w preambule swojego dokumentu – uznaje ochronę życia, musi budzić zaufanie. Iluż wyborców znów połknie ten haczyk?

Dlaczego haczyk? Bo lat temu cztery hasła o obronie życia PiS też miał wypisane na swoich sztandarach. Wprawdzie sprawa ta nie znajdowała się na liście priorytetów, ale do środowisk pro-life wysyłano sygnał, że jeśli przygotują obywatelski projekt ustawy, to PiS się nad nim pochyli.

Co z tego wyszło? Nic. Projekt całkowicie zakazujący aborcji przeszedł w Sejmie przez pierwsze czytanie, ale ostatecznie wylądował w koszu. Ponoć był zbyt radykalny. Obrońcy życia przygotowali kolejny, łagodniejszy. Zabraniał on tzw. aborcji eugenicznej. Przez pierwsze czytanie przeszedł i... utknął w sejmowych komisjach. To nie koniec. Przecież grupa posłów mijającej kadencji pod wodzą posła PiS Bartłomieja Wróblewskiego złożyła jesienią 2017 roku wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie przepisu o aborcji eugenicznej za niezgodny z ustawą zasadniczą. Wniosek miał szansę, bo wielu konstytucjonalistów od dłuższego czasu zwraca uwagę na sprzeczność tego zapisu ustawy z konstytucją.

Ale... Minęły dwa lata i Trybunał nie wyznaczył żadnego terminu rozpatrzenia sprawy. A przecież prezes TK Julia Przyłębska – tuż po tym, kiedy wniosek trafił do Trybunału – mówiła, że jego rozpoznanie to kwestia kilku miesięcy.

Dobrnęliśmy do końca kadencji, a złożona przez Jarosława Kaczyńskiego w kwietniu 2017 roku na łamach „Gościa Niedzielnego” obietnica, że „zakaz aborcji eugenicznej ma szanse na wprowadzenie w stosunkowo nieodległym czasie, choć w nieco inny sposób, niż próbowano do tej pory”, została tylko na papierze.

Dziś też PiS kluczy i w zasadzie ucieka przed jasną deklaracją w temacie. Cóż bowiem znaczą słowa prezesa PiS wypowiedziane w Lublinie, że „człowiek, żeby być godnym, musi żyć. Ochrona życia jest przez nas traktowana bardzo szeroko. To jest ochrona m.in. przed eutanazją, przed aborcją na życzenie, przed całą tą ideologią, która dzisiaj wartość ludzkiego życia podważa”? Bez konkretów nic. Zwyczajne puste hasło.

PiS w tym temacie jest w bardzo trudnej sytuacji, ale nieco na własne życzenie. Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej (dziś razem z PO w Koalicji Obywatelskiej) nie kryje, że opowiada się za terminacją ciąży do 12. tygodnia. Poglądy Barbary Nowackiej, która tworzyła m.in. projekt ustawy liberalizującej obecne przepisy, też. Koalicja Obywatelska uważa, że obecnego kompromisu ruszać nie trzeba. Stanowisko ugrupowań lewicowych również jest znane. Tymczasem w partii rządzącej istnieje obawa przed jednoznaczną deklaracją. Mogłaby ona zmobilizować np. wyborców lewicy, a to Jarosławowi Kaczyńskiemu do niczego nie jest potrzebne. Stąd ogólniki, kluczenie itp. Byle tylko katolicki lud kupił przekaz o ochronie życia.

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA