fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Jolanta Ojczyk: Polowanie na przedsiębiorcę

Jolanta Ojczyk
Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Rok temu na Kongresie 590 Mateusz Morawiecki mówił: „Przedsiębiorcy to nie kombinatorzy, a państwo to nie łupieżca i krwiopijca". Ale jak to w życiu bywa, za pięknymi słowami nie zawsze idą czyny. Przekonują się o tym drobni przedsiębiorcy w starciu z fiskusem. I wcale nie chodzi o ukryte miliardy czy oszustwa podatkowe.

Przepisy są jasne: pozwalają rozliczać wydatki na mieszkanie ponoszone przez przedsiębiorców „w części przypadającej na działalność gospodarczą". I większość przedsiębiorczych Polaków, których nie stać na wynajęcie biura albo którym zwyczajnie nie jest ono potrzebne, wygospodarowała kawałek powierzchni w domu czy mieszkaniu. Wyliczyła, jaki to procent całości, i taką część, np. 30 proc., opłat za czynsz, media, dostęp do internetu wrzuca w koszty.

A tu nieoczekiwanie i bez podstawy prawnej fiskus powiedział: basta! Choć to nie wynika z żadnych przepisów, w interpretacjach podatkowych twierdzi, że podatkowe korzyści są możliwe tylko, gdy na działalność mamy osobne, wyodrębnione pomieszczenie. Pytanie, czy jest nim duży pokój, gdy małżonek świadczy na zewnątrz usługi w ramach prowadzonej działalności, a dzieci są w szkole. Stoją w nim biurko, komputer, szafka na książki i dokumenty, drukarka, skaner.

W takich warunkach pracuje nie tylko wielu projektantów instalacji elektrycznej, wodnej, gazowej, architektów, dekoratorów wnętrz, dziennikarzy, prawników, programistów, informatyków, marketingowców, grafików czy handlowców. Znam właściciela przedsiębiorstwa usługowo-budowlanego, który doskonale prosperuje bez tradycyjnego biura. Ma świetną ekipę, którą dowozi do miejsca wykonywania usług, sprzęt trzyma przy domu, z klientami spotyka się u nich, a papierową robotę wykonuje w salonie. I teraz co? Oczywiście wymierzy, ile miejsca potrzebuje na sprzęt. Ale co z biurkiem? Przecież bez wykonanej przy nim pracy: kalkulacji, projektów, tysiąca wysłanych e-maili, i sprzęt, i ludzie nie mieliby co robić. Dla fiskusa może oczywiście zamienić sypialnię na biuro. Tylko po co? I co odpowie żonie, gdy ta zapyta, czy nie mogłoby być tak, jak było.

Przewrotnie może odpowiedzieć cytatem z Janusza Wojciechowskiego, który w wierszyku o „obrońcach demokracji" pisze: „ Ale naród jednak rozum ma nielichy/ I w wyborach zdecydował głosów siłą/ By odsunąć towarzystwo to od michy/ I nie będzie proszę państwa tak, jak było".

Dlatego uczciwość wymaga, by dodać jeszcze dwa wersy: „I urzędnik już nie będzie z taką siłą siedział i stemplował, siedział i stemplował, bo dość mamy upojenia administracyjnego".

Inaczej Polakom pozostaną obiecanki cacanki...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA