fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Wymiar sprawiedliwości - sądy w wyrokach zaczynają dostrzegać obywatela

Robert Gwiazdowski
Fotorzepa
W kolejną fazę wchodzi wojna o panowanie nad wymiarem (nie)sprawiedliwości pomiędzy pierwszą (ustawodawczą) i drugą (wykonawczą) a trzecią władzą (sądowniczą).

O wymiarze sprawiedliwości wojownicy nie myślą w ogóle, choć zaklinają się, że jest inaczej. Czasami tylko niektórym coś się „wyrwie". Jednym wyrwało się, że wymiar sprawiedliwości ma „służyć państwu" – czyli „suwerenowi", czyli de facto 18 proc. wyborców, których reprezentanci uznali się obecnie za „suwerena". Ale wojownikom drugiej strony też się wyrwało, że wymiar sprawiedliwości ma służyć państwu – tylko że nie „temu".

Trzecia władza ma rozstrzygać spory między obywatelami i chronić ich prawa przed zakusami władzy pierwszej i drugiej. Dotąd tego nie robiła. I dlatego dziś obywatele nie mają poczucia jakiegokolwiek zagrożenia swoich praw.

W swoich wyrokach sądy zaczynają dostrzegać obywatela. To tylko korelacja czy związek przyczynowo-skutkowy z wojną, jaką wytoczył im PiS? Po 20 latach NSA zauważył niedawno, że opodatkowanie sprzedaży mieszkania przez wdowę, przed upływem pięciu lat po śmierci męża, ale po pięciu latach od nabycia tegoż mieszkania na współwłasność razem z mężem, było bezprawne. Nie zauważył jeszcze, że sieroty nadal są w gorszej sytuacji od wdowy. Takich przykładów są dziesiątki. Dotyczą one milionów obywateli, którzy dziś bronią sądów z takim samym zapałem, jak sądy broniły ich.

Dlatego łatwiej było zrozumieć „kiboli" buczących po cmentarzach niż „kwiat" prawników buczących na własnym kongresie podczas odczytywania listu prezydenta czy wystąpienia ministra. Trzeba było – drodzy koledzy – nie jechać albo nie zapraszać nielubianych gości.

PiS ma w ręku pałkę w postaci większości w Sejmie, która uchwali, co tylko zechce rząd. Dokładnie tak samo, jak było wcześniej. Jak ktoś nie rwał szat z powodu zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa za czasów „naszej Hani kochanej" – czyli premier Suchockiej w 1992 roku – ani za czasów „charyzmatycznego premiera Buzka" w 2001 roku, to darcie przezeń szat dziś jest mało wiarygodne. Że PiS idzie dalej? Ano idzie – ale konsekwentnie w tym samym kierunku co poprzednicy.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA