fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Przemysław Wojtasik: Nowa tradycja odkładania w czasie

Adobe Stock
Przedsiębiorcy nie mogą się doczekać elektronicznych zeznań. Im później je wyślą, tym dłużej będą czekali na zwrot podatku.

Kiedy będą roczne e-deklaracje dla przedsiębiorców? – zapytała mnie w zeszłym roku znajoma księgowa. Ministerstwo Finansów miało już kilka dni spóźnienia. Odpowiedziało naszej redakcji, że elektroniczne formularze PIT są w fazie testowania i po kolejnych kilku dniach je udostępniło. Przedsiębiorcy jakoś tę zwłokę przełknęli.

Czytaj także:

Ale w tym roku sytuacja się powtórzyła. Znajoma księgowa znowu się niepokoiła, Ministerstwo Finansów znów zrzuciło winę na testowanie. A spóźnienie było jeszcze większe. Na elektroniczny PIT-36 przedsiębiorcy czekali prawie miesiąc. PIT-36L pojawił się jeszcze później.

Żeby było sprawiedliwie, teraz na elektroniczną wersję rocznego zeznania czekają spółki płacące CIT. Czy to dla nich problem? Tak.

Po pierwsze, część firm ma do odzyskania nadpłatę. Im później złożą zeznanie, tym dłużej będą na nią czekać.

Po drugie, wiele spółek z powodu epidemii koronawirusa poniosło straty i chce je odliczyć, na podstawie tarczy antykryzysowej, od dochodu z 2019 r. Ale żeby to zrobić, najpierw musi złożyć zeznanie za 2020 r. (przynajmniej tak uważają urzędnicy). Im później je prześle, tym później dostanie zwrot podatku.

Po trzecie, nie każdy lubi czekać. A zwłaszcza księgowi. Przecież oprócz rocznych rozliczeń mają też bieżące obowiązki, choćby składanie co miesiąc jednolitych plików kontrolnych z ewidencją VAT. Mają też dużo pracy związanej z rozliczaniem wsparcia z tarcz antykryzysowych, a ciągle zmieniające się przepisy tego nie ułatwiają. Zresztą wystarczy poczytać fora księgowych, elektroniczny CIT-8 jest wyczekiwany z dużą niecierpliwością.

Dlaczego więc Ministerstwo Finansów zwleka? O chęć przetrzymywania nadpłat nie wypada podejrzewać. Może to kwestie techniczne, o których resort finansów pisze w odpowiedzi na interpelację poselską dotyczącą opóźnień przy deklaracjach PIT? A może po prostu mamy nową świecką tradycję zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę?

Rozporządzenie w sprawie przedłużenia terminu na złożenie zeznania CIT, który upływał 31 marca, zostało przecież opublikowane 29 marca, a weszło w życie dzień później. Podobnie było ze sprawozdaniami finansowymi. Nie wiadomo, czy fiskus zdąży z przepisami o internetowym handlu, o których pisaliśmy w środowej „Rz". Firmy ciągle czekają też na decyzje w sprawie opodatkowania subwencji z Polskiego Funduszu Rozwoju. Na przetrwanie w czasie epidemii dostały od państwa ponad 60 mld zł, ale fiskus nie może się zdecydować, czy umorzone przez PFR kwoty zwolnić z podatku. Na który przecież firmy muszą odłożyć pieniądze. Rok temu resort finansów napisał nam, że ta kwestia jest przedmiotem analiz i trwają prace nad korzystnym dla przedsiębiorców rozwiązaniem. Od tego czasu milczy.

Wróćmy do spóźnionych deklaracji. „W kulki sobie równo lecą" – napisał na forum księgowych jeden z użytkowników podpisany jako Przemo (zbieżność imion przypadkowa). Nie napisał wprawdzie, kto sobie leci, ale czytelnicy pewnie się domyślą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA