fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Wojciech Warski: Jest świetnie, bo kasa płynie

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Dobroczynność spływająca na przedsiębiorców ze strony obecnego rządu może przyprawić o zawrót głowy.

Codziennie przeczytać można artykuły oraz wypowiedzi szefa rządu i oficjeli o miliardach pomocy przelewanych na konta i generalnie o wspieraniu przedsiębiorców. Kłóci się to z manifestacjami tychże i licznymi głosami, że mimo złożenia wniosków pomocy brak. Jaka jest prawda? Złożona. Nakładają się opóźnienia w ogłoszeniu mechanizmów pomocy, mitręga urzędów w ich wykonaniu i niedoskonałości samych rozwiązań.

Gdy ruszały na początku marca konsultacje o pomocy biznesowi, któremu rząd z dnia na dzień zamknął lub ograniczył możliwości działania, podkreślano konieczność utrzymania płynności finansowej firm. Tarczę 2.0 ogłoszono miesiąc po zamknięciu kraju, a powinno zaraz po. Zamrożenie firm zostało zarządzone jak uderzenie siekierą, a nie jako przemyślany plan ograniczeń. Dwa–trzy tygodnie opóźnienia, braku maseczek i pomysłów, zaważyły na stanie gospodarki.

Najwięcej skarg dotyczy weryfikacji wniosków. Zamiast przyjąć zasadę, że drobne rozbieżności między oświadczeniami a danymi z ZUS i urzędów skarbowych będą wyjaśniane po udzieleniu wsparcia i z tolerancją, urzędnicy już chcą mieć 100-proc. dokładność danych. A to często niemożliwe z powodu złożoności rynku pracy, na którym są nie tylko pracownicy etatowi, ale i zleceniobiorcy, samozatrudnieni. Nie przyjęto w ustawach jednakowych definicji zatrudnionych: raz liczy się wszystkich, od których firma odprowadza składki ZUS, raz tylko tych na umowach o pracę. Nie uwzględniono specyfiki rozliczeń memoriałowych lub kasowych. Rozbieżności są nie do uniknięcia.

Najlepiej funkcjonuje pomoc najpóźniej uruchomiona – z tzw. tarczy finansowej dystrybuowanej przez PFR. Tu pieniądze subwencji (częściowo zwrotnej) są rozsądnie skalkulowane i przychodzą szybko. Tu „podwykonawcą" rządu są banki.

Zaprzeczeniem tej opinii jest pomoc dystrybuowana przez agendy państwowe – urzędy pracy. Mają one podstawę prawną w ustawie z 2 marca i nowelizacji z 31 marca „O szczególnych rozwiązaniach", ustanawiającej zwolnienia z ZUS dla mikroprzedsiębiorców i świadczenia na rzecz ochrony miejsc pracy w małych i średnich firmach. „Rzeczpospolita" pisała niedawno, że wniosków o dopłaty do wynagrodzeń, czyli deklaracji niezwalniania pracowników, jest „aż" 21 tys. Nie sposób zrozumieć, dlaczego wypłaty z tych wniosków, składanych natychmiast po ogłoszeniu, tj. od 1 kwietnia, do dziś nie znalazły się na kontach wielu firm, mimo że resort rodziny chwali się wypłatą 2,1 mld zł. Co więcej, nie ma jak dowiedzieć się, czy i kiedy spłyną.

Niepokój firm jest potęgowany faktem, że finansowanie jest zapisane w ustawie (art. 15g) jako wypłacane ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Mimo że w ostatniej fazie prac legislacyjnych zniknął zapis, że dopłaty są przyznawane „do wyczerpania funduszy", to łatwo obliczyć, że środków z FGŚP starczy na dopłaty tylko do ok. 0,5 mln miejsc pracy. A tych w 52 tys. firm sektora MŚP jest 2,8 mln. Wnioski złożyła prawie połowa firm. Pytanie do rządu: z czego finansowane będą dopłaty?

Trzymiesięczne dopłaty i postojowe są pomocą konieczną, ale niewystarczającą. Skutki pandemii będą trwały dłużej niż do czerwca. Rząd powinien rozważać przedłużenie tych mechanizmów. Skoro nie ogłoszono stanu klęski żywiołowej, to powinien zrekompensować firmom skutki marcowych decyzji. Tarcza finansowa jest częściowym zadośćuczynieniem, ale firmy nie są w stanie utrzymywać załóg na swój koszt.

Zniesienie zakazów i zastąpienie rozsądnymi ograniczeniami to pilna konieczność. Skoro był plan wejścia w zamrożenie, to musi być też plan wyjścia. Oby nie spóźniony.

Dr Wojciech Warski – przedsiębiorca, ekspert „Team Europe" KE, w latach 2011–2019 był wiceszefem BCC.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA