fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Motobiznes

Nowa ustawa o elektromobilności w ogniu krytyki

Bloomberg
Szykowana nowa ustawa o elektromobilności nie zadowala branży motoryzacyjnej. Cały rynek nowych aut czeka wzrost cen. Carsmile prognozuje na przyszły rok podwyżki średnio o 10 proc.

W przyszłym tygodniu mają się zakończyć konsultacje projektu nowej ustawy o elektromobilności. Miałaby przyspieszyć wzrost liczby samochodów elektrycznych na drogach. Jednak branża motoryzacyjna ma do części zapisów duże zastrzeżenia.

Negatywnie oceniono plany tworzenia i funkcjonowania stref czystego transportu, m.in umożliwienia wjazdu do nich samochodom na LPG. – Większość pojazdów na LPG w Polsce ma dokładaną instalację i nieznany poziom emisji. Samochód zasilany gazem z normą Euro 4 czy 5 nie będzie tak czysty emisyjnie jak nowy z silnikiem benzynowym czy dieslem – ostrzega Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).

– Prawo wjazdu do strefy dla pojazdów napędzanych LPG sprawi, że strefa będzie „czystą" tylko z nazwy – dodaje Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych. Krytycznie oceniono także późny termin obowiązku tworzenia stref przez miasta powyżej 100 tys. mieszkańców – wyznaczony dopiero za dekadę, tj. na 2030 rok.

Fiskus weźmie więcej

Zastrzeżenia budzą dodatkowe opłaty dla operatorów ogólnodostępnych stacji ładowania związane z tworzeniem Ewidencji Infrastruktury Paliw Alternatywnych. Z kolei wśród przedsiębiorców niepokój budzi obniżenie maksymalnego poziomu kosztów dla samochodu spalinowego ze 150 do 100 tys. złotych. Według PZPM w praktyce będzie to podwyżka podatków. – Pomimo poszerzającej się oferty samochodów elektrycznych nie stanowią one równoważnej alternatywy dla pojazdów z silnikami spalinowymi ze względu na wciąż ograniczony zasięg i słabo rozwiniętą infrastrukturę ładowania – twierdzi Jakub Faryś, prezes PZPM.

Część zapisów ustawy spełnia wcześniejsze oczekiwania: np. wprowadzenie przejrzystej procedury instalacji ładowarki dla e-aut w dużych wspólnotach mieszkaniowych czy usprawniania procedur związanych z przyłączeniem ogólnodostępnych stacji ładowania. Dobrze oceniono także planowane zwolnienie z opłat za przejazdy po autostradach płatnych autobusów zeroemisyjnych, pojazdów elektrycznych i napędzanych wodorem o masie powyżej 3,5 tony. Ale to za mało. – Projekt nowelizacji w obecnym kształcie nie modyfikuje ram prawnych polskiego rynku elektromobilności na tyle, żeby doprowadzić do dynamicznego wzrostu liczby samochodów elektrycznych – ocenia PSPA. – Na początku listopada w Polsce zarejestrowanych było 8,6 tys. pojazdów w pełni elektrycznych, a stacji ładowania funkcjonowało 1,3 tys. Jesteśmy w tyle Europy – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

Emisja coraz droższa

Tymczasem do zastoju w branży elektromobilności dojdzie wkrótce problem wzrostu cen wszystkich samochodów. Jak przewiduje Carsmile, w 2021 r. nowe auta zdrożeją średnio o 10 proc. Według Michała Knittera, wiceprezesa Carsmile, główną przyczyną będą wymogi dotyczące emisji spalin oraz minimalnego wyposażenia pojazdów nakładane przez Unię Europejską. – Powodują one, że produkowanie samochodów z roku na rok jest coraz droższe, na co teraz nakładają się ograniczenia w pracy fabryk związane z pandemią. Dlatego nastawmy się na kolejne podwyżki cen aut od nowego roku – mówi Knitter. Kolejne, bo samochody drożały już w roku obecnym. Carsmile przytacza dane Samaru, wg których średnia ważona cena nowego samochodu w Polsce wyniosła w pierwszych dziesięciu miesiącach br. 122 489 zł i była o 10,9 proc. wyższa niż przed rokiem.

Tymczasem od stycznia już w pełni zaczną obowiązywać wyśrubowane limity emisji – 95 g CO2/km. Producenci niespełniający wymogów będą płacić wysokie kary – 95 euro za każdy gram CO2 ponad limit, naliczane od każdego sprzedanego samochodu. Średnia emisja CO2 przez auta zarejestrowane w UE w 2019 r. wyniosła 122,4 g/km, czyli o 27,4 g więcej od obowiązującego limitu. Z przeliczenia Carsmile wynika więc konieczność zapłaty średnio 2603 euro kary na auto. – Przynajmniej jej część producenci będą chcieli przełożyć na kupujących. Inaczej się nie da, bo producent wypuszczający na rynek kilka milionów aut płaciłby miliardy. To mogłoby oznaczać bankructwo – uważa Jacek Pawlak, prezydent Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe.

Według szacunków Carsmile opartych na poziomach emisji najpopularniejszych modeli aut w Polsce konieczność spełnienia rygorystycznych norm emisyjnych mogłaby skutkować podwyżką cen nowych samochodów teoretycznie nawet o 20 proc. rocznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA