fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Dziennikarz Trójki: Nie było fałszerstwa. Wygrał Kazik

Fotorzepa, Rafał Guz
Dyrektor Programu Trzeciego utrzymuje, że piosenka Kazika wygrała piątkową Listę Przebojów po fałszerstwie. Tymczasem nasze źródła w radiu twierdzą, że dopuścił się ręcznego sterowania z politycznym podtekstem.

Dyrektor Programu 3 Polskiego Radia Tomasz Kowalczewski w wydanym oświadczeniu poinformował, że prowadzone są intensywne prace nad wyjaśnieniem nieprawidłowego głosowania w notowaniu 1998 Listy Przebojów. "Wiemy już na pewno, że ta piosenka nie wygrała. Ona została ręcznie przesunięta na miejsce pierwsze, czyli wynik został sfałszowany. Na pewno" - stwierdził Tomasz Kowalczewski.

- Do godziny 22.20 w piątek nic nie wskazywało na to jaka rozpęta się afera. Teraz możemy sądzić, że po ogłoszeniu w finale notowania, iż wygrana piosenki Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”, mogło to bardzo zdenerwować ważnego polityka z rządzącej partii  - mówi pracownik „Trójki” pragnący zachować anonimowość. – Pewne jest, że po zakończeniu emisji Listy Przebojów Programu Trzeciego dyrektor Kowalczewski zażądał przejrzenia danych z głosowania. Można się domyślać, że zaczął szukać „haka” na zespół Listy, żeby unieważnić notowanie ze zwycięstwem Kazika, a pracowników oskarżyć o złe intencje.

Nasz rozmówca tłumaczy, jak wrażliwy jest system głosowania.

- Kiedy powstała Lista, głosy oddawano pocztą. Gdy zaczął działać internet, wprowadzono system mieszany, zaś ostatnio działa internetowy. Od dekady była to bomba z opóźnionym zapłonem i wiadomo było, że wcześniej czy później pojawi się eksplozja, gdy ktoś nieuczciwie potraktuje pracę zespołu. Chodzi o to, że wprowadzenie systemu bardziej skomplikowanego niż logowanie do banku - zniechęciłoby głosujących, a radiowi informatycy od lat nie potrafili znaleźć skutecznego i wygodnego dla głosujących rozwiązania. Dlatego notowania musiały być weryfikowane przez zespół Listy, który sprawdzał adresy mailowe i IP. Wszystko działało i można było wyeliminować głosujących wielokrotnie bądź boty. Tak też było ostatnio, gdy po weryfikacji głosów słuchaczy – okazało się, że wygrał Kazik. To nie było fałszerstwem. Obecna linia dyrektora opiera się na sumowaniu głosów niezweryfikowanych jeszcze pod kątem wiarygodności głosowania. Wszystko po to, by podważyć sukces Kazika oraz wykazać rzekome fałszerstwo zespołu Listy.

Nasz rozmówca wskazuje, że decyzja dyrektora Kowalczewskiego jest kolejnym przykładem ręcznego sterowania, braku zaufania do zespołu i zastraszania go.

- Najpierw dyrektor utrzymywał, że został złamany regulamin Listy, bo piosenki Kazika nie było w puli do głosowania. Tymczasem, by głosować na piosenkę, wystarczy, że pojawiła się na antenie, a stało się to tydzień wcześniej, w jednej z nocnych audycji. Znamienne rzeczy działy się od soboty. Dyrektor Kowalczewski chciał nagrać oświadczenie i wyemitować je w Polskim Radiu, ale jego prezes, Agnieszka Kamińska to zablokowała, ponieważ pierwsza musiała iść na antenie wypowiedź Krzysztofa Czabańskiego. Generalnie sprawa Trójki zaczęła być papierkiem lakmusowym rozgrywek w obozie rządzącym. Można to zobaczyć śledząc, co deklarował premier Morawiecki, a co wicepremier Emilewicz. Ciekawe rzeczy dzieją się od początku tygodnia. Dyrektor Kowalczewski zakazał nadawania nagrań artystów zachęcających do pozostania w domu. Dlaczego przestało to być ważne? Bo artyści występują przeciwko cenzurze dyrektora.

Najbardziej poszkodowany jest Marek Niedźwiecki.

- Bardzo ciężko to wszystko przeżywa. Pamiętam, że nawet na cień sugestii, by "podpromować" jakąś fajną piosenkę, reagował negatywnie i po prostu takiego utworu nie grał, bo bał się manipulacji. Przecież Lista to jego całe zawodowe życie. Każda próba podważania jego wiarygodności to czysta podłość.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA