Reklama

Polska Dolina Lotnicza znów zatrudnia

Podkarpacka Dolina Lotnicza, osłabiona covidowym kryzysem, zaczyna odbudowywać potencjał. Sygnałem, że w światowej awiacji idą lepsze czasy, jest wzrost zamówień na komponenty i wznowienie w polskich spółkach rekrutacji.

Aktualizacja: 15.06.2021 06:08 Publikacja: 14.06.2021 21:00

Zakłady Doliny Lotniczej odbudowują produkcję po pandemii. Na sztandarach klastra jest dziś lotnictw

Zakłady Doliny Lotniczej odbudowują produkcję po pandemii. Na sztandarach klastra jest dziś lotnictwo i technologie niskoemisyjne

Foto: AFP, Bartosz Siedlik

– Na razie są to pojedyncze powroty zwalnianych w pandemii fachowców, ale w drugiej połowie roku skrzydlate firmy planują odtwarzanie kompletnych zespołów i odbudowę produkcji – mówi Andrzej Rybka, dyrektor Stowarzyszenia Dolina Lotnicza.

Symptomów ożywienia jest więcej. Boeing, Airbus, Rolls-Royce, Safran, Lockheed Martin i inni giganci globalnej awiacji przywracają zamówienia na najbardziej potrzebne komponenty – na razie chodzi głównie o dostawy części zamiennych potrzebnych do remontu transportowych i wojskowych maszyn.

Uderzenie pandemicznego kryzysu w lotnictwo i niemal roczna posucha w podrzeszowskim klastrze objawiło się zwalnianiem obrotów w firmach i redukcjami ok. 2500 pracowników. Najgorzej było w małych zakładach, uzależnionych od jednego kontrahenta i wąskiej specjalizacji.

Andrzej Rybka mówi, że w okresie ostrego zaciskania pasa sytuację ratowała zorganizowana przez stowarzyszenie Dolina Lotnicza giełda pracy. Ułatwiała zwalnianym specjalistom znalezienie nowego miejsca w lokalnych firmach innych branż, np. energetycznych, które lepiej radziły sobie w pandemii.

Twarde lądowanie

Rzeszowska stolica awiacyjnego zagłębia od niemal dwóch dekad przyzwyczajała analityków gospodarczych do imponującego tempa rozwoju i ciągłego technologicznego przyspieszania. Koronawirus brutalnie sprowadził w ostatnim roku wszystkich twórców lotniczego sukcesu na ziemię.

Reklama
Reklama

Twarde lądowanie zaliczyły m.in. spółki sędziszowskiego producenta przekładni i lotniczych napędów, Safran Transmission Systems Poland. Prezes Jan Sawicki opowiadał, że zeszłoroczny atak pandemii spółki spędziły na zaciągniętym produkcyjnym hamulcu, tworząc ochronę sanitarną dla załóg i radykalnie zwalniając obroty. Gdy producenci samolotów obniżyli zamówienia, firma stanęła wobec konieczności dalszej redukcji kosztów, a to oznaczało m.in. przestoje, skrócenie czasu pracy, a także rozwiązanie niektórych doraźnych umów.

Szybko się okazało, że zastosowane środki nie wystarczą, aby zrównoważyć trwały spadek produkcji. W efekcie zatrudnienie trzeba było ciąć o około 20 proc. i stworzyć osłonę socjalną dla potrzebujących.

W roku powstania (2003) stowarzyszenie Dolina Lotnicza startowało, licząc 18 firm, dających roczne przychody nieprzekraczające 250 mln dol. W zeszłym roku klaster z trudem obronił przychody na poziomie 3 mld dol. Ocalono też dotychczasową bazę ponad 170 nowoczesnych, specjalistycznych zakładów wspieranych placówkami badawczo-rozwojowymi i całkiem sporym wianuszkiem rodzimych poddostawców zatrudniających w sumie 32 tys. techników i specjalistów. – Mamy satysfakcję, że choć nie udało się uniknąć bolesnych cięć w firmach, to przecież żadna spółka związana z awiacją w Dolinie nie upadła – mówi dyr. Rybka.

Nowe wyzwania

Szef klastra twierdzi, że obecne ożywienie i odbudowa – zgodnie z deklaracjami zarządów – niosą też ambitną korektę strategii. Na pierwszy plan wysuwa się ekologia. Okazuje się covidowy kryzys tylko przyspieszył decyzje, które już od dawna zapowiadali wizjonerzy i założyciele Doliny Lotniczej, tacy jak Marek Darecki, były już prezes Pratt & Whitney Rzeszów. Znakiem flagowym podkarpackiego klastra mają być technologie niskoemisyjnego lotnictwa.

Jest w tej zmianie chłodna, biznesowa kalkulacja. – Każdy kryzys, nawet ten związany z pandemią, eliminuje słabszych graczy – tłumaczy Andrzej Rybka. Jest szansa, że w miejsce lotniczych ośrodków, np. na Dalekim Wschodzie i w Azji, wejdą firmy z naszego regionu, bardziej witalne i innowacyjne. W dolinie lotniczej skrzydlaty przemysł mocno okrzepł, systemowo zadbał o przygotowanie fachowców.

– W lotnictwie nie ma pojęcia próżni – mówi Rybka. – Obserwujemy ostatnio rosnące zainteresowanie możliwościami Doliny Lotniczej ze strony potentatów awiacji, którzy wyciągają wnioski z kłopotów, jakie mieli z utrzymaniem łańcuchów dostaw w regionach szczególnie dotkniętych pandemią, np. w Chinach czy we Włoszech. Teraz w podkarpackim klastrze dostrzegają nowe, pewniejsze źródło pozyskiwania ważnych komponentów. W awiacyjnym biznesie mamy już markę, oferujemy sprawdzoną jakość, a świat zaczął doceniać stabilność dostaw – krzepi dyrektor Doliny Lotniczej.

Transport
Dobre wieści od CPK na koniec roku. Jest decyzja środowiskowa dla megalotniska
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Transport
W 2026 roku przybędzie 290 km szybkich dróg
Transport
Tu-214 dostanie rosyjską elektronikę. Podano kolejny termin startu produkcji
Transport
Falstart konkurencji na polskich torach
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Transport
Armagedon na lotniskach Moskwy. Ponad 300 lotów odwołanych i opóźnionych
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama