fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Lista lotniczych zażaleń

AFP
Drogie paliwo, katastrofy, zatłoczone niebo, uziemione boeingi 737 MAX, a jakby tego było mało, to jeszcze wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami i perspektywa spowolnienia w światowej gospodarce.

W takiej właśnie atmosferze zaczyna się doroczne walne zgromadzenie Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) w Seulu.

Koreańczycy mają dodatkowo jeszcze własną traumę - tragiczną śmierć turystów, którzy utonęli w Dunaju. Z tego powodu w całym kraju ogłoszono żałobę narodową.

Do Seulu przyjechali przedstawiciele 289 przewoźników, w tym kilkuosobowa delegacja LOT-u, która przy tej okazji chce wynegocjować z koreańskimi regulatorami ruchu lotniczego więcej miejsca na seulskim lotnisku Incheon. Samoloty na trasie Warszawa — Seul są wypełnione do ostatniego miejsca i to we wszystkich klasach. A LOT chciałby latać do stolicy Korei Południowej nie tylko z Warszawy, ale także z Budapesztu. Strona koreańska jednak twardo broni interesów narodowego przewoźnika, Korean Air, który lata już do Frankfurtu, Wiednia i Pragi.

Jeszcze w grudniu 2018 roku IATA miała znakomite prognozy dla branży lotniczej i przewidywała globalny zysk przewoźników w wysokości 35,5 mld dolarów.

W niedzielę, 2 czerwca, poznamy ich korektę ale już wiadomo, że będzie to korekta w dół. — No nie ma co ukrywać, że od ostatnich naszych prognoz doszło do wyraźnego pogorszenia sytuacji — mówi główny ekonomista IATA Brian Pearce.

Gorsze będą nie tylko wyniki przewozu pasażerów, ale i cargo. Lotniska widząc wzrost biznesu przewozowego od kilku lat już nie mają zahamowań, by podwyższać stawki za korzystanie z ich infrastruktury.

Kosztowne dla branży jest także uziemienie Maxów i wielka niepewność, kiedy ostatecznie będą mogły ponownie zacząć latać. Kolejne linie lotnicze mówią, że będą domagały się od Boeinga odszkodowania, ale na razie nie wiadomo, o jakich pieniądzach będzie mowa, bo linie na razie nie mogą wyliczyć swoich strat.

Organizatorem tegorocznej konferencji IATA jest największa koreańska linia lotnicza Korean Air, która kilka miesięcy temu straciła swojego szefa i głównego akcjonariusza Cho Yang-ho. Teraz prezesem jest jego syn, Walter, który nie ma już rodzinnego wsparcia. Jego siostra, Heather Cho siedziała w więzieniu za stworzenie zagrożenia w ruchu lotniczym i dostała sądowy zakaz pracy w branży. Chodzi o słynną „aferę orzeszkową", kiedy to panna Cho w Nowym Jorku nakazała zawrócenie samolotu Korean Air do rękawa na lotnisku JFK po tym jak zrobiła awanturę szefowi pokładu za to, że podał jej orzeszki makadamia w torebce, a nie na podgrzewanym talerzyku. Została wtedy skazana na 5 miesięcy więzienia.

Danuta Walewska z Seulu

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA