fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Idzie pomoc publiczna dla lotnictwa

AdobeStock
Lufthansa, Austrian Airlines, Air France, KLM, Norwegian, SAS i polski LOT – to europejscy przewoźnicy, którzy skorzystają z pomocy publicznej. Tyle, że norweska linia dostała wsparcie w wysokości 27 mln dolarów i dzisiaj ogłosiła uziemienie całej floty.

Na pomoc państwa nie liczą w tej chwili jedynie British Airways i easyJet, a to z prostego powodu: premier Boris Johnson powiedział otwarcie, że jej nie przewiduje.

Wiadomo, że większość przewoźników europejskich jeśli w ogóle ma gotówkę, to tylko jest jej tyle, by mogły co najwyżej przetrwać kilka tygodni. A nie ma już złudzeń, że kryzys może wygasnąć w tak krótkim czasie.

Ta pomoc może mieć różne formy: bezpośredni zastrzyk gotówki w zamian za udziały, dostęp do linii kredytowych gwarantowanych przez państwo, bądź wsparcie na rynku kapitałowym. Co ciekawe w tej chwili najbardziej stabilnym przewoźnikiem w Europie jest węgierski niskokosztowy Wizz Air, a nie żaden z lotniczych gigantów. Zdaniem analityków rynku lotniczego tylko dwie linie europejskie są w stanie uniknąć pomocy państwa – Właśnie Wizz Air i jego największy rywal – Ryanair.

Czytaj także: Koronawirus: Fala zwolnień w liniach lotniczych

— Nie obędzie się bez pomocy publicznej dla LOTu — powiedział w ostatni piątek TVN24 Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych. Mają to być pieniądze na przetrwanie czasu najgłębszego kryzysu. LOT do 5 kwietnia jeszcze wykonuje rejsy repatriacyjne zamówione przez rząd w ramach akcji #LOTdodomu. Potem akcja ma być zamknięta, ewentualnie mogą się jeszcze odbyć pojedyncze loty zamówione przez rząd. Natomiast do 11 kwietnia są zamknięte polskie granice dla ruchu pasażerskiego. To oznacza, że polski przewoźnik będzie w stanie wykonywać do tego czasu jedynie rejsy cargo.

Na pomoc publiczną i poluzowanie jej reguł zgodziła się już Komisja Europejska i europejskie rządy szykują się do udzielenia pomocy swoim przewoźnikom. KLM i Air France zamierzają skorzystać z wartej 6 mld euro linii kredytowej. W obydwóch liniach rządy Francji i Holandii mają po 14 proc. udziałów. Ze wstępnych ustaleń AF miałby z pakietu pomocowego otrzymać 4 mld euro, a KLM 2 mld. Natomiast bankami które miałyby tę pomoc organizować na zlecenie rządów w Paryżu i Hadze są Societe Generale i BNP. Przy tym przedstawiciele rządów nie ukrywają, że rozważana jest również możliwość nacjonalizacji przewoźników. Ta ewentualność jest znacznie bliższa rządowi w Paryżu, niż temu w Hadze. Francuski minister transportu Jean-Baptiste Djebbari otwarcie powiedział, że takie rozwiązanie jest bardzo prawdopodobne. Natomiast francuski minister finansów, Bruno Le Maire poszedł dalej i powiedział : — Air France jest piękną firmą, chcielibyśmy pozostawić ją dla państwa. Holendrzy są bardziej powściągliwi i anonimowy przedstawiciel władz cytowany przez Bloomberga powiedział jedynie: — Zobaczymy. Jest jeszcze wiele innych możliwości. Na razie według Marka Manduki, analityka rynku lotniczego Citi obydwaj przewoźnicy łącznie tracą codziennie 700 mln euro.

O pomocy rządu rozmawia już niemiecka Lufthansa. Ale przewoźnik, który bardzo potrzebuje gotówki za wszelką cenę chce uniknąć sytuacji, w której w zamian za pieniądze państwo miałoby przejąć w nim udziały. Rzecznik Ministerstwa Gospodarki na razie potwierdza, że takie rozmowy się toczą. A z nieoficjalnych informacji wynika, że opcja „pieniądze za udziały" nadal jest na stole. Lufthansa nie ma przy tym dużego pola manewru, w sytuacji kiedy chcąc uniknąć szybkiego odpływu gotówki uziemiła 95 proc. swojej floty i wykonuje jedynie pojedyncze rejsy międzynarodowe oraz zlecone przez rząd loty repatriacyjne. Wiadomo również, że jest mowa o „miliardach dolarów", które państwo zagwarantuje w 80 proc., a banki z którymi rozmawia przewoźnik, to Deutsche Bank oraz Goldman Sachs.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA