fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Koronawirus trafi do przychodni rodzinnych

AdobeStock
Nowe zasady testowania koronawirusa narażają pacjentów – uważają lekarze POZ. I grożą zerwaniem kontraktów z NFZ.

Włączenie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) do systemu testowania na koronawirusa zakłada ministerialna strategia walki z pandemią Covid-19 na jesień 2020 r. Na test będą jednak mogli skierować pacjenta dopiero po badaniu fizykalnym, które naraża ich na zakażenie wirusem. Zdaniem medyków skupionych w Federacji Porozumienie Zielonogórskie (PZ) zmniejszy to dostęp do testów.

Ryzykowne zmiany

„Nowa, najważniejsza rola lekarza POZ w systemie opieki nad pacjentem z Covid sprowadza się do oszczędności, jakie Państwo uzyska, rezygnując z powszechnego testowania" – czytamy na stronie PZ.

Gorzej, że niektóre instytucje ministerialną zapowiedź uznały za wiążącą i na testy wysyłają do POZ: „Pacjenci są już odsyłani ze stacji sanepidu do POZ celem wykonania testu w kierunku SARS-CoV-2, co jest niemożliwe ze względu na brak aktów prawnych" – napisał na Twitterze Dominik Lewandowski, prezes organizacji Młodzi Lekarze Rodzinni.

Schemat zaprezentowany przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego podczas czwartkowej konferencji i zawarty w strategii dostępnej na stronie resortu zakłada, że pierwszym kontaktem pacjenta z objawami Covid z lekarzem POZ jest teleporada.

Mający typowe, choć łagodne objawy koronawirusa pacjent mówi o nich medykowi, a ten zaleca leczenie objawowe. Po trzech dniach, podczas kolejnej teleporady, sprawdza stan pacjenta i albo ordynuje leczenie na kolejne dwa dni, albo od razu wzywa pacjenta do gabinetu, by osobiście go zbadać przed wysłaniem na test. PZ uważa, że to ogromne zagrożenie dla poradni POZ, które nie są przystosowane do przyjmowania chorych zakaźnie, a więc nie mają śluz, filtrów i izolatek.

– Jeśli stan chorego pomimo leczenia się pogarsza, to należy od razu wysłać go do szpitala, a nie zapraszać do gabinetu – argumentuje dr Jacek Krajewski, prezes PZ. I dodaje, że nawet jeśli lekarz będzie ubrany w odpowiedni kombinezon, a poradnia zabezpieczona niczym oddział zakaźny, może nie udać się uniknąć zakażenia osób, które chory spotka po drodze do gabinetu.

Jego zdaniem ta strategia to prosta recepta na stworzenie wielu ognisk zakażenia w POZ.

– To utrudni dostęp do testów na Covid-19. Państwo zaoszczędzi, ale jakim kosztem? – pyta Krajewski i ma nadzieję, że resort zmieni zapisy w toku konsultacji publicznych rozporządzeń w tej sprawie. Na razie nie zostały one jednak opublikowane. Strategia jest na razie opisem na stronie Ministerstwa Zdrowia.

Liczą na konsultacje

Choć w sobotę minister Adam Niedzielski ogłosił na Twitterze, że lekarze POZ mogą już zlecać testy na Covid-19 za pomocą aplikacji gabinet.gov.pl, to nic nie wiadomo o zasadach rozliczania takich testów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Większość prostych badań, które dziś zlecamy pacjentom, jest opłacana z naszych pieniędzy, poza skomplikowanymi badaniami diagnostycznymi, takimi jak gastroskopia czy kolonoskopia. Ale nawet wówczas musimy je zlecać pracowniom diagnostycznym, które mają kontrakt z NFZ. O testach na Covid nie wiemy nic. Nie sprecyzowano, czy możemy je zlecać wszystkim laboratoriom czy tylko tym z kontraktem. Nie wiemy też, czy sami mamy podpisywać z nimi jakąś umowę – tłumaczy dr Krajewski.

Członkowie Porozumienia Zielonogórskiego nie zamierzają korzystać z możliwości ogłoszonej przez ministra. Na razie szykują się do poniedziałkowego spotkania na Miodowej.

– Mamy nadzieję, że strategia jest tylko punktem wyjścia do konstruktywnej rozmowy z ministrem. Na pewno wymaga dopracowania – mówi dr Michał Sutkowski, przewodniczący Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. I dodaje, że chce, by rozmowa dotyczyła przede wszystkim skutków wprowadzenia testów do POZ.

Medycy są zdziwieni, że strategia, powierzająca im tak ważną rolę w systemie, nie została szeroko skonsultowana ze środowiskiem. Jej projekt poznali na dzień przed konferencją prasową ministra, kiedy nie mieli już możliwości zgłoszenia żadnych uwag ani wprowadzenia zmian.

– Jeżeli nie wprowadzą zmian w strategii, możemy nawet zacząć wypowiadać umowy z NFZ – zapowiada kilku z nich.

Łukasz Jankowski prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie

To podejście o tyle rewolucyjne, że jeszcze kilka dni temu pacjentowi z podejrzeniem Covid nie wolno było nawet przekroczyć progu POZ czy szpitalnego oddziału ratunkowego, by nie narazić innych pacjentów. I próba łatania systemowej niewydolności sanepidu kosztem lekarzy i pacjentów. Pomysł, by w jednej placówce spotkali się chorzy przewlekle i pacjenci z podejrzeniem Covid uważam za niebezpieczny. Lepiej byłoby wyodrębnić centra infekcyjne, co pozwoliłoby ograniczyć niebezpieczeństwo zarówno dla obu grup, ale wymagałoby od Ministerstwa Zdrowia zapewnienia środków ochrony indywidualnej i podbudowy organizacyjnej. Dziwi mnie wolta Ministerstwa Zdrowia, które dotychczas wspierało POZ. Teraz kieruje się na niego cały ciężar walki z pandemią nie dając lekarzom POZ narzędzi do tej walki w postaci możliwości zlecania testów podczas teleporady.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA