Na Florydzie liczba zakażonych wymagających hospitalizacji jest tak wysoka, że pogotowie i straż pożarna mają problem z reagowaniem na wszystkie wezwania. Niektórzy pacjenci muszą czekać przed szpitalami do godziny na przyjęcie, podczas gdy normalnie zajmuje to do 15 minut. Taka sytuacja ma panować w mieście St. Petersburg na Florydzie.
Jedna osoba, która doznała zawału serca, odbiła się od drzwi sześciu szpitali zanim znaleziono dla niej miejsce na OIOM-ie w Nowym Orleanie - mówi główny lekarz Luizjany, Joe Kanter.
- Brakuje nam odpowiedniej liczby odpowiednio wykwalifikowanego personelu w stanie, by zajmować się wszystkimi tymi pacjentami - przyznaje Kanter.
Michelle Thomas, wykwalifikowana pielęgniarka, oddziałowa na oddziale ratunkowym w Tucson, w Arizonie, odeszła pracy trzy tygodnie temu ponieważ - jak mówi - nie miała czasu na oddech. - Nie mogę już tego robić - powiedziała.
Wcześniej kobieta miała pomagać koleżankom z oswojeniem się tym, że są same w pokojach z umierającymi pacjentami którym podtrzymują telefony komórkowe, aby bliscy mogli ich pożegnać.
Na Florydzie blisko 70 proc. szpitali spodziewa się poważnego deficytu personelu medycznego w przyszłym tygodniu - podaje Stowarzyszenie Szpitali Florydy.
W Teksasie gubernator Greg Abbott nakazał urzędnikom stanowym, by korzystali z firm pośrednictwa pracy, by znaleźć dodatkowy personel medyczny poza granicami stanu w związku z napływem chorych na COVID-19 do szpitali w Teksasie.
Abbott zaapelował też do szpitali o przekładanie planowanych operacji.