W Nowej Południowej Walii, w której znajduje się obecnie ognisko zakażeń wariantem Delta koronawirusa SARS-CoV-2 w ciągu ostatniej doby wykryto 89 zakażeń, o 23 mniej niż dzień wcześniej, gdy w stanie tym wykryto 112 zakażeń - najwięcej w tym roku.

Mimo to władze nie wykluczają, że lockdown obowiązujący w Sydney, stolicy stanu, który ma zakończyć się w piątek, może zostać przedłużony.

Z ogniskiem w Sydney, wykrytym pod koniec maja, związanych jest jak dotąd blisko 800 zakażeń.

Szefowa rządu Nowej Południowej Walii, Gladys Berejiklian ostrzegła mieszkańców Sydney, by nie osłabili swojej czujności w związku ze spadkiem liczby zakażeń.

- Jeden dzień to nie trend - podkreśliła na konferencji prasowej, transmitowanej przez telewizję.

Berejiklian wezwała mieszkańców Sydney, by ci bez potrzeby nie opuszczali domów.

Głównym powodem do niepokoju dla australijskich władz jest to, że wielu zakażonych w okresie, gdy mogą już zakażać, nie jest jeszcze poddanych izolacji, ponieważ zakażenie zostaje u nich wykryte zbyt późno. Wśród 89 osób, u których zakażenie wykryto w ciągu ostatniej doby, dotyczyło to 21 osób.

Berejiklian powtarza, że liczba zakażeń musi być bliska zeru, by można było złagodzić lockdown w Sydney.

Ogniska koronawirusa w mieście znajdują się w blokach mieszkalnych, placówkach ochrony zdrowia, ale ognisko wykryto też w banku i sklepie mięsnym.

W ciągu ostatniej doby trzy zakażenia wykryto też w stanie Wiktoria - wszystkie u członków rodziny, która wróciła do Melbourne z Nowej Południowej Walii. To pierwsze zakażenia wykryte w stanie Wiktoria od blisko dwóch tygodni.

W Australii wykryto jak dotąd ok. 31,3 tysiąca zakażeń. Zmarło 912 zakażonych.