Mimo to władze nie wykluczają, że lockdown obowiązujący w Sydney, stolicy stanu, który ma zakończyć się w piątek, może zostać przedłużony.
Z ogniskiem w Sydney, wykrytym pod koniec maja, związanych jest jak dotąd blisko 800 zakażeń.
Szefowa rządu Nowej Południowej Walii, Gladys Berejiklian ostrzegła mieszkańców Sydney, by nie osłabili swojej czujności w związku ze spadkiem liczby zakażeń.
- Jeden dzień to nie trend - podkreśliła na konferencji prasowej, transmitowanej przez telewizję.
Berejiklian wezwała mieszkańców Sydney, by ci bez potrzeby nie opuszczali domów.
Głównym powodem do niepokoju dla australijskich władz jest to, że wielu zakażonych w okresie, gdy mogą już zakażać, nie jest jeszcze poddanych izolacji, ponieważ zakażenie zostaje u nich wykryte zbyt późno. Wśród 89 osób, u których zakażenie wykryto w ciągu ostatniej doby, dotyczyło to 21 osób.
Berejiklian powtarza, że liczba zakażeń musi być bliska zeru, by można było złagodzić lockdown w Sydney.
Ogniska koronawirusa w mieście znajdują się w blokach mieszkalnych, placówkach ochrony zdrowia, ale ognisko wykryto też w banku i sklepie mięsnym.
W ciągu ostatniej doby trzy zakażenia wykryto też w stanie Wiktoria - wszystkie u członków rodziny, która wróciła do Melbourne z Nowej Południowej Walii. To pierwsze zakażenia wykryte w stanie Wiktoria od blisko dwóch tygodni.
W Australii wykryto jak dotąd ok. 31,3 tysiąca zakażeń. Zmarło 912 zakażonych.