fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Legenda Las Vegas zmarła na koronawirusa

AFP
Roy Horn, członek duetu iluzjonistów Siegfried i Roy, zmarł w wieku 75 lat po zarażeniu koronawirusem.

Horn wraz z drugą połową duetu, Siegfriedem Fischbacherem, byli znani z tego, że występowali wraz z białymi tygrysami i innymi dzikimi zwierzętami.

- Dzisiaj świat stracił jednego z wielkich magii, ale ja straciłem mojego najlepszego przyjaciela” - podkreślił Fischbacher w oświadczeniu. „Od momentu, gdy się poznaliśmy, wiedziałem, że Roy i ja razem zmienimy świat”.

Urodzona w Niemczech para spotkała się podczas pracy na statku wycieczkowym - Horn pracował jako steward, a Siegfried był iluzjonistą. Podobno zostali zwolnieni za przyniesienie geparda na statek, ale wkrótce potem zaczęli występować razem dla innego liniowca z Nowego Jorku. Duet przeniósł się następnie do nocnych klubów Europy, a po kilku latach, w 1967 został zaproszony do Las Vegas. 

Siegfried i Roy stali się instytucją, bijąc rekordy najdłużej trwającego pokazu w mieście. Ich występy w hotelu Mirage były połączeniem magicznych sztuczek z cyrkiem - występami z udziałem dziesiątek rzadkich białych lwów i tygrysów.

W 2003 roku Horn został ciężko ranny po tym, jak jeden z jego tygrysów ugryzł go w szyję i ściągnął ze sceny podczas występu. Roy doznał również udaru mózgu. Incydent na stałe wpłynął na jego mobilność i mowę, ale od czasu do czasu Horn występował, zanim duet przeszedł na emeryturę w 2010 roku.

„Roy był bojownikiem przez całe życie, w tym w ostatnich dniach” - powiedział Fischbacher. „Z całego serca dziękuję zespołowi lekarzy, pielęgniarek i personelu Mountain View Hospital w Las Vegas, którzy bohatersko walczyli z tym podstępnym wirusem".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA