Indie wprowadziły na trzy tygodnie ograniczenia w całym kraju, na mocy których mieszkańcy mogą opuszczać swoje domy tylko by zaspokoić niezbędne potrzeby - czyli np. do sklepu lub apteki. Zarządzenie obowiązuje od 25 marca.

Tymczasem dziesięciu turystów, według relacji policji ze Stanów Zjednoczonych, Australii, Meksyku i Izraela, zostało przyłapanych podczas weekendowego spaceru nad brzegiem rzeki Ganges w mieście Rishikesh.

W relacjach, pokazywanych przez kilka kanałów informacyjnych, można zobaczyć, jak policjant Vinod Kumar Sharma wymierza niezwykłą karę turystom. Każdy z nich miał napisać 500 razy „Nie przestrzegałem wprowadzonych ograniczeń, bardzo przepraszam”.

- Są gośćmi w naszym kraju, ale często łamią zasady, chodząc po okolicy - powiedział policjant, dodając, że w Rishikesh, hinduskim świętym mieście, będącym celem licznych pielgrzymek, przebywa obecnie około 600 turystów.

Indyjska policja stosuje bardzo nietypowe metody, by powstrzymać ludzi przed wychodzeniem na zewnątrz. Jak wcześniej donosiły agencje prasowe, funkcjonariusze czasami zakładają specjalne hełmy, przypominające model koronawirusa, by odstraszać łamiących zakazy. Innych przyłapanych na niepotrzebnych spacerach karano nakazem wykonywania przysiadów, albo kazano im zamknąć się w pokoju i na okrągło słuchać utworów z Bollywood.

W Indiach, które mają przedłużyć blokadę do 30 kwietnia, odnotowano dotąd ogółem ponad 10,5 tys. przypadków koronawirusa i 358 zgonów, spowodowanych COVID-19.