Ustawa wchodzi w życie wtedy, kiedy upływa vacatio legis po opublikowaniu - mówił polityk PiS w programie "Kawa na ławę" w TVN24.
- Myślę, że nie będą zapadały wyroki zanim Trybunał Konstytucyjny rozwieje wszelkie wątpliwości - powiedział Sasin. Dodał też, że spodziewa się dość szybkiej decyzji sędziów Trybunału Konstytucyjnego
Zdaniem Jacka Sasina zmniejszenie napięcia dyplomatycznego pomiędzy Polską a Izraelem "pokazuje, jak skuteczne były działania, które podjął polski rząd".
- W tych słowach, które padają ze strony izraelskiej, widać bardzo wyraźnie, że strona izraelska wreszcie przyjęła to, co mówimy od samego początku. Ta ustawa nie dotyczy badań naukowych, nie dotyczy działalności artystycznych, nie dotyczy świadectw ofiar Holokaustu. Nie dotyczy mówienia o tym, że pojedynczy Polacy czy grupy Polaków dopuszczały się czynów haniebnych w czasie okupacji niemieckiej w Polsce - podsumował Sasin.
Z tą opinią nie zgodzili się inni politycy obecni w studiu.
- Wy stosujecie zasadę dwóch polityk. Używacie Holokaustu i całej tej wielkiej historii Polski do tego, żeby prowadzić politykę wewnętrzną i jednocześnie burzycie relacje, który były budowane przez ostatnie 28 lat z całym światem Zachodu - powiedział Bartosz Arłukowicz z Platformy Obywatelskiej.
- Ten rząd postawił na to, żeby zastąpić politykę dyplomatyczną przez politykę historyczną i wizerunkową. I w przypadku ustawy o IPN poniósł całkowitą klęskę w obu tych wymiarach - mówiła przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.
Zdaniem Piotra Zgorzelskiego z PSL, obóz rządzący po raz kolejny tworzy "alternatywną rzeczywistość", mówiąc o sukcesie dyplomatycznym w sporze z Izraelem.