fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Na zakupy i obiad nie do galerii, ale na ulicę

Ulica Stawowa w Katowicach od lat należy do jednych z najdroższych lokalizacji handlowych w Polsce
shutterstock
Zakaz otwierania sklepów w niedzielę wzmacnia główne trakty w miastach.
Ograniczenie sprzedaży w niedziele na pewno nie zaszkodzi ulicom handlowym. – Polacy coraz chętniej spędzają wolny czas poza domem, a centra handlowe nie są już głównym i jedynym miejscem spotkań – mówi Daria Kotarska, doradca w dziale reprezentacji najemców handlowych w firmie Cresa Polska. – Ulice Nowogrodzka, Żurawia i Wspólna, plac Zbawiciela, plac Grzybowski i okolice to przykłady stołecznych miejsc nastawionych na gastronomię. Rośnie też zainteresowanie takimi obiektami, jak Hala Koszyki, które są bardziej lifestyle'owe, usługowe i gastronomiczne.

Kupiecki Kraków

Renata Kamińska, dyrektor w firmie CBRE, przypuszcza, że zakaz handlu w niedzielę najprawdopodobniej spowoduje, że klienci zamiast do galerii handlowej wybiorą się na spacer ulicami miasta. – To może skłonić samorządy do urozmaicania oferty i strategicznego planowania wynajmu lokali – mówi. – Nie wydaje mi się co prawda, że jakaś kategoria sklepów postanowi nagle zrezygnować z obecności w galerii na rzecz ulicy handlowej, ale można się spodziewać, że utrzymają się obecne trendy. Na ulicach handlowych umocni się gastronomia.
O tym, że rozwojowi ulic handlowych mogą sprzyjać wprowadzone ograniczenia w handlu, mówi także Małgorzata Dziubińska, dyrektor w firmie doradczej Cushman & Wakefield. – Na razie jednak handel koncentruje się w centrach handlowych i to tam większość nowych sieci rozpoczyna ekspansję na naszym rynku.
Daria Kotarska zwraca uwagę, że część nowych marek, także luksusowych, chciałaby wejść na polski rynek, otwierając sklep przy ulicy handlowej, a nie w galerii. – W interesujących punktach miasta jest jednak niewiele lokali, które spełniałyby wyśrubowane wymogi takich najemców – mówi. – Chodzi o odpowiedni metraż, dobrze wyeksponowaną dużą witrynę, przejrzystą strukturę własności, ale przede wszystkim lokalizację, która skupia podobne marki – wyjaśnia.
Obecność przy ulicach handlowych mocno ograniczyły banki. – Obserwujemy za to dużą dynamikę otwarć sklepów spożywczych typu convenience, drogerii oraz kawiarnio-piekarni, jak Gorąco Polecam Nowakowski, Costa Coffee, Green Caffè Nero, Cukiernia Sowa – opowiada ekspertka.
– Ulice handlowe wciąż nie są miejscem pierwszego wyboru dla większości marek z górnej półki, chociaż część luksusowych, wyjątkowych na skalę Polski najemców prowadzi tam swoje lokale – dopowiada Renata Kamińska.

Inaczej niż na świecie

Z danych JLL wynika, że restauracje, bary szybkiej obsługi i kawiarnie zajmują średnio ponad 30 proc. lokali użytkowych w centrach największych polskich miast. To dwa razy więcej niż butiki modowe. – Wyraźnie widać to w Trójmieście. Chociaż aglomeracja składa się z trzech miast o odmiennych charakterach, to Gdańsk, Gdynię i Sopot łączy to, że nie mają wyraźnej strefy handlu śródmiejskiego – mówi Grażyna Melibruda, dyrektor w dziale wynajmu powierzchni handlowych w firmie JLL. – To lokalizacje wybierane przez turystów. Takie ulice jak Długa i Bohaterów Monte Casino skupiają głównie restauracje i sklepy z pamiątkami, które prosperują najlepiej w sezonie turystycznym – zauważa. Dodaje, że na tle siedmiu największych miast w Polsce zdecydowanie wyróżnia się Kraków, który zachował swoje dawne tradycje kupieckie. – W rozwoju śródmiejskiego handlu w Krakowie wcale nie przeszkadza ani dobrze rozwinięta sieć gastronomiczna, także w starej, handlowej części miasta, ani Galeria Krakowska, która ma bezpośrednie połączenie z dworcem PKP – zauważa. – Podobnie jest w Poznaniu. Pomimo że większość dużych galerii handlowych znajduje się w promieniu 2 km od najważniejszych ulic handlowych, to na takich ulicach jak św. Marcin, Półwiejska czy na Starym Mieście działa wiele lokalnych firm i prywatnych zakładów rzemieślniczych.
Małgorzata Dziubińska komentuje, że polskie ulice handlowe wyglądają inaczej niż w największych miastach krajów europejskich, gdzie zwykle przeważają najemcy modowi. – Niestety, brak odpowiednich lokali, zarówno pod względem wielkości, jak i standardu oraz często nieuregulowana sytuacja własnościowa powodują, że rozwój polskich ulic handlowych nie postępuje tak, jak można byłoby tego oczekiwać – podkreśla dyrektor z C&W. – Samorządy wielu miast dokładają jednak starań, aby to zmienić. Powstają kompleksowe strategie rozwoju, doboru najemców i przygotowania lokali, co pozwoli na zapewnienie warunków odpowiadających potrzebom dużych sieci handlowych. Dodatkowo wprowadzenie zachęt w postaci niższych stawek najmu mogłoby podnieść atrakcyjność tych lokalizacji dla znanych marek modowych.
Ranking najdroższych ulic handlowych w Polsce od lat się nie zmienia. Jak podaje Cresa, na pierwszym miejscu wciąż jest Nowy Świat w Warszawie, gdzie stawki to nawet ponad 1,1 tys. euro rocznie za mkw. (ponad 90 euro miesięcznie). Nieco niższe czynsze w Warszawie obowiązują przy ul. Marszałkowskiej. – W zależności od wielkości lokalu wynoszą 40–85 euro za mkw. miesięcznie. Przy placu Trzech Krzyży, w warszawskim zagłębiu luksusowych marek, na mkw. lokalu trzeba mieć 50–70 euro miesięcznie – podaje Daria Kotarska. – Od wielu lat w czołówce są także ulice handlowe poza stolicą – Floriańska i Rynek w Krakowie, Trzeciego Maja oraz Stawowa w Katowicach, która po wybudowaniu dwóch galerii: Katowickiej oraz Supersamu, została deptakiem pomiędzy tymi dwoma galeriami z wieloma restauracjami i punktami gastronomicznymi. Czynsze wahają się od 500 do 900 euro za mkw. rocznie (40–75 euro za mkw. miesięcznie). ©?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA