fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Jan Szyszko – dowódca wojów Mieszka I

PAP, Tomasz Gzell
W środę pod Sejmem minister środowiska występował jako przewodnik duchowy mężczyzn w wieku średnim, lubiących strzelać do saren i jeleni.

Po decyzji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej i orzekł, że w razie złamania tego zakazu zasądzi co najmniej 100 tys. euro kary dziennie, minister Szyszko przystąpił do kontrataku.

Dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski rozesłał list do pracowników, zachęcając ich do udziału w manifestacji poparcia. A co w ramach służbowej delegacji należy poprzeć? „Będzie to doskonała okazja do afirmacji polskiego modelu użytkowania zasobów przyrodniczych, zwłaszcza lasów, co ma istotne znaczenie w kontekście konfliktu wokół Puszczy Białowieskiej" – zachęcał Tomaszewski.

I rzeczywiście, pracownicy Lasów oraz parków narodowych, myśliwi, związkowcy z NSZZ „S" Rolników Indywidualnych oraz członkowie... Rodziny Radia Maryja demonstrowali swoją afirmację w środę pod Sejmem. Przemówił do nich sam minister. – Prawda jest taka, jaka jest zapisana w księgach, jaka jest zapisana w pamięci ludzi. Prawda jest taka, że to leśnicy, miejscowa ludność, polska szkoła ochrony przyrody ma rację – i to jest prawda. Natomiast jeszcze jest normalność niezwykle potrzebna, polega na tym, że to nie człowiek jest największym wrogiem zasobów przyrodniczych, nie najwyższą formą ochrony jest nie wycinać drzew i nie zabijać zwierząt, tylko normalnością jest, co powiedział ksiądz Tomasz: czyńcie sobie ziemię poddaną – oświadczył minister środowiska.

Ksiądz Tomasz to duszpasterz Lasów Państwowych. A zwierzęta zabijać można i drzewa w puszczy wycinać. To klarowne stanowisko.

Chyba nikt nie miał nadziei, że działania unijnych instytucji wywrą wychowawczy wpływ na ministra, który zamiast chronić przyrodę, zajmuje się „poddawaniem jej sobie", w formule znanej z czasów karczowania puszczy pierwotnej przez wojów Mieszka I. Minister nie tylko nie chce się do współczesności dostosować, ale też upiera się, że wykonuje wszystkie polecenia TS, niezgodnej z prawem wycinki nie prowadzi, a środowisko szanuje. Wystarczy jednak, że oddali się od Brukseli czy Strasburga, grzmi: – Niech nas nikt nie poucza, jak mamy to użytkować, bo my w tej chwili jesteśmy w tym najlepsi.

Czy Jan Szyszko nie wie, że to, co robi w kraju, w dobie nowoczesnych środków łączności, takich jak prosty telefon komórkowy, bez problemu dociera do tych, którzy mogą nas obłożyć wysokimi karami? Mam podejrzenie, że minister, nawet jeśli ktoś udowodni mu złamanie zakazu, sprytnie sobie wymyślił, że kar po prostu nie zapłaci. Znam parę osób, które myślą w ten sam sposób i nie płacą mandatów. Ale prędzej czy później w najmniej oczekiwanym momencie niezapłacona suma znika z konta. W przypadku ministra Szyszki pewnie z konta europejskich środków dla Polski, np. budżetu w 2020 roku.

Tyle że sam minister chyba nie wierzy, że będzie jeszcze wtedy ministrem. Nie jego problem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA