Gdybyśmy posłużyli się terminologią ukutą przez Kukiza, to mamy dziś do czynienia z propozycją programu Koryto+ bis. Okazuje się bowiem, że oczekiwania kancelarii Sejmu, Senatu i Prezydenta co do przyszłorocznego budżetu tych instytucji wzrosły od kilkunastu do niemal 25 procent.
Jeszcze niedawno słyszeliśmy z ust polityków PiS, że Polska znajduje się w doskonałej sytuacji budżetowej, a w jednym miesiącu udało się nawet osiągnąć nadwyżkę, co przedstawiano jako ogromny sukces. Budżet wygląda rzeczywiście nieźle, ale dorabianie do tego ideologii pod hasłem: „wystarczy nie kraść, a miliardy złotych na wydatki państwa znajdą się same", okazało się niezwykle krótkowzroczne. Szybko wyszło na jaw, że na koniec roku w budżecie państwa i tak będzie kilkudziesięciomiliardowa dziura. W dodatku gdy o podwyżki upomnieli się lekarze rezydenci, nagle się okazało, że trzeba oszczędzać, bo kasa państwa nie jest studnią bez dna.