fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Haszczyński: Bandera nie nadaje się do dyplomacji

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Można odnieść wrażenie, że ukraińską politykę zagraniczną, przynajmniej w odniesieniu do Polski, prowadzi Wołodymyr Wiatrowycz, szef tamtejszego IPN, nacjonalista i hagiograf Ukraińskiej Powstańczej Armii. To z kręgów ukraińskiego IPN wyszła inicjatywa: odbudujcie w Polsce pomniki UPA, bo inaczej na nic wam nie pozwolimy. Ten najbardziej znany postawiono nielegalnie w Hruszowicach, z napisem „Bohaterom UPA. Chwała bojownikom za wolną Ukrainę".

Ukraina nie pozwala teraz Polakom prowadzić ekshumacji rodaków – ofiar wojny i ludobójstwa. Dowiedział się o tym w czasie wizyty w Kijowie wicepremier Piotr Gliński. Widać, że nie ma szans na porozumienie w sprawach historycznych między Warszawą a Kijowem. Zwłaszcza że strona ukraińska trzyma się bardziej mitów niż nauki. Cytat niepewnego pochodzenia bywa traktowany na równi z efektami długoletniej pracy polskich – i nie tylko – historyków. To specjalność wicepremier Iwanny Kłympusz-Cyncadze, która na łamach „Rzeczpospolitej" stwierdziła, że dopiero trzeba ustalić, czy Roman Szuchewycz (główny dowódca UPA, która wymordowała dziesiątki tysięcy Polaków) „zrobił coś złego innym narodom", bo może jednak ktoś inny zakładał jego mundur...

Kijów jest w trakcie budowania swojej tożsamości w kontrze do rosyjskiego agresora, z tym że gloryfikacja UPA jest przy okazji w kontrze do Polski. Tego nie zmienimy, to potrwa długo, może dłużej niż pokolenie. Można tylko apelować do władz w Kijowie, by bolesny proces tworzenia nowego Ukraińca nie zrujnował stosunków z Warszawą. By nie decydował – jak, zdaje się, chciałby Wiatrowycz – o wszystkim.

Polska zaś powinna trwać przy swych racjach w kwestii Wołynia. Od rocznicowego wystąpienia prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w 2003 r. uznajemy, że UPA dopuściła się tam ludobójstwa. Od 2010 r., kiedy PO przeforsowała rezolucję w Parlamencie Europejskim, ubolewamy, że Ukraina na swojego bohatera wybrała Stepana Banderę, wbrew europejskim wartościom. W naszym interesie jest, by Ukraińcy nie stracili nadziei na to, że kiedyś, po umocnieniu niepodległości, znajdą się na Zachodzie, a nie wpadną znowu w objęcia Moskwy. Mimo że w dającej się przewidzieć przeszłości, z Banderą czy bez, do UE nie wejdą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA