Czy gdyby np. Władysław Kosiniak-Kamysz miał na ostatniej prostej pierwszej tury wyborów prezydenckich największe większe poparcie spośród kandydatów opozycji, to czy zrezygnowałaby pani z kandydowania na rzecz kandydata, który mógłby pokonać Andrzeja Dudę w drugiej turze?
Jeśli chodzi o pierwszą turę to jestem przekonana, że wszyscy do końca będziemy walczyć o jak najlepszy wynik. Ja na pewno nie pozwolę się wyprzedzić. W drugiej turze cała opozycja powinna udzielić wsparcia jednemu kandydatowi.
Czy Donald Tusk zaangażuje się w pani kampanię?
Donald Tusk już wsparł mnie w kampanii. Uważam, że jego głos, jako doświadczonego polityka, byłego premiera i przewodniczącego Rady Europejskiej, jest bezcenny.
Jakie inicjatywy ustawodawcze zaproponowałaby pani jako prezydent w pierwszej kolejności?
Jednym z pierwszych zadań będzie ustabilizowanie sytuacji w Polsce po negatywnych skutkach koronawirusa. To jest najważniejsze. Drugie to ochrona zdrowia. Kolejnym zadaniem byłoby uporządkowanie chaosu, który PiS wprowadził w sądownictwie. Stabilny system prawny pozwoli rozpocząć prawdziwe zmiany w innych obszarach. Podejmę też inicjatywy w zakresie ochrony klimatu i czystego środowiska.
Czy wyszłaby pani z inicjatywą ustawodawczą o związkach partnerskich?
Jestem za tym, by ten temat został w Polsce uregulowany. Uważam jednak, że prezydent powinien wychodzić z inicjatywą wtedy, kiedy z problemami ważnymi dla Polaków nie potrafi się uporać ani rząd ani parlament.
A jak wyobraża sobie pani współpracę, jako prezydenta RP, z rządem Mateusza Morawieckiego?
W słusznej sprawie jestem zawsze otwarta na współpracę. Bez niej niczego nie zbudujemy. Instrument Rady Gabinetowej nie powinien być martwy, ale ma czemuś służyć i to nie tylko w kampanii. Celem mojej prezydentury jest natomiast czuwanie nad przestrzeganiem prawa. Nie podpiszę żadnej ustawy niezgodnej z Konstytucją. Wykorzystam w maksymalny sposób możliwość konsultowania ustaw ze społeczeństwem. Ważne i dobre dla obywateli ustawy z przyjemnością podpiszę. Ale będę ich strzec przed ograniczaniem praw i wolności. Nie pozwolę na łamanie Konstytucji.
A zakładała pani wcześniejsze wybory parlamentarne?
Nie od razu. Wszystko zależy od tego, czy będzie stabilna większość w parlamencie. PiS, po stracie Senatu, trudno przyzwyczaić się do tego, że ustawy można konsultować i poprawiać. A Polacy nie chcą władzy, która jest skumulowana w jednych rękach. Ktoś musi chronić obywateli przed realizowaniem interesów partyjnych, a nie społecznych. Ludzie chcą wiedzieć, że ktoś czuwa nad ich bezpieczeństwem
Rozmawiał: Jacek Nizinkiewicz, współpraca: Joanna Leśnicka
Cała rozmowa z Małgorzatą Kidawą-Błońską w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej”