fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Czarny piątek rozpoczął sezon szalonych zakupów. Jak nie dać się oszukać

AFP
Nie tylko online, ale również w stacjonarnych sklepach tłumy ruszyły na zakupy To dopiero początek prawdziwego festiwalu okazji zakupowych, choć wiele z nich dobrze wygląda tylko i wyłącznie w reklamie.

Black Week, Black Friday, Cyber Monday, a niedługo później Dzień Darmowej Dostawy i w końcu Boxing Day czyli start sezonu wyprzedaży. To istny maraton okazji dla klientów i wszystko rozegra się w miesiąc. To wtedy najczęściej kupujemy ubrania i obuwie czy urządzenia elektroniczne, bo sklepy oferują je w atrakcyjnych cenach. Rośnie więc kreatywność handlowców, ale wraz z nią spada nasza czujność i uwaga.

Czytaj także: Polacy znów idą na zakupowy rekord. Jaką część tortu zgarnie internet?

– W tym czasie na konsumentów czyha wiele pułapek. Jedną z nich jest obniżka cen, która wcale nie jest obniżką. Z badania Dealavo i Deloitte z ubiegłego roku wynika, że w 800 analizowanych sklepach ceny spadły jedynie o 3,5 proc. Handlowcy stosują podwyżki cen na kilka tygodni przed wyprzedażą, aby później przecenić towar, tak by obniżka wyglądała okazale – mówi Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

- Druga pułapka to fałszywe sklepy internetowe. W 2018 roku NASK odnotował blisko 100 przypadków użycia techniki, w której atakujący posługiwali się fałszywymi portalami sprzedaży. Dlatego w szczycie sezonu wyprzedażowego trzeba zachować wzmożoną czujność, gdyż nie każdy sklep internetowy jest uczciwym sprzedawcą – dodaje.

Czytaj także: Czarny piątek w Polsce wart już miliardy złotych

Bez wątpienia wyprzedaż to złote żniwa dla cyberprzestępców. W czasie zakupowego szaleństwa rośnie skala przestępstw związanych ze wzmożonym ruchem w internecie i zainteresowaniem e-zakupami. Pojawiają się aplikacje wykradające dane, fikcyjne sklepy internetowe czy pseudopromocje, które mają uśpić naszą czujność.

Na początku listopada Rossmann ostrzegał swoich klientów przed fałszywymi wiadomościami SMS, w których była informacja o wygranej.

– Niestety część osób skusiła się, kliknęła w załączony link i rejestrowała się, by odebrać wymarzony telefon. Strona bowiem do złudzenia przypominała oryginalną witrynę znanej drogerii i nic nie wskazywało, że wyłudza dane. Kilka dni później te osoby, zamiast przesyłki, otrzymały SMS z banku, że ktoś próbuje wyciągnąć z ich konta pieniądze – mówi Anna Marcinkowska, ekspert platformy ChronPESEL.pl.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA