fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Po wojnie celnej USA-Chiny szykuje się drugi front: USA-UE

Bloomberg
WTO zaaprobowała wniosek USA o nałożenie ceł na europejskie towary w ramach kolejnego rozdziale sporu o subwencjonowanie Airbusa i Boeinga. Skutki tej decyzji będą znane w tygodniu po 30 września

Komisarz UE ds. handlu, Cecilia Malmström stwierdziła, że Stany nałożą nowe cła całkiem szybko. Unia przygotowuje się z kolei do retorsji.

Organizacja z Genewy uznała, że Airbus i Boeing otrzymały miliardy dolarów szkodliwych subwencji w kilku przypadkach stanowiących największy na świecie spór handlowy. Stany i Unia pracują obecnie nad potencjalnymi listami nowych stawek celnych, bo WTO ustaliła również, że żadna strona nie wykonała w pełni jej postanowień. Waszyngton może jako pierwszy ogłosić swoje cła, bo złożył skargę 9 miesięcy wcześniej.

Amerykanie wystąpili o zezwolenie na nałożenie 100 proc. cła na europejskie towary o wartości 11,2 mld dolarów rocznie - samoloty i części do nich produkowane w Niemczech, Francji, W.Brytanii i Hiszpanii oraz długą listę innych towarów: wina, sery i artykuły luksusowe z całej Unii. Może to też dotyczyć cywilnych śmigłowców Airbusa. Ostateczna suma będzie zależeć od członków panelu rozjemczego WTO, którzy przedstawili swe ustalenia na razie zainteresowanym stronom.

Następnie Waszyngton będzie musiał sporządzić szerszą listę towarów o wartości 25 mld dolarów rocznie, które mogą znaleźć się na ostatecznej liście pozycji objętych karnym cłem. Niezależnie od wielkości zatwierdzonych kontrposunięć, jako pierwsze znajdą się na niej samoloty Airbusa i części do nich.

Informacje płynące z Genewy wywołały powszechną bessę akcji firm, których cła mogą dotyczyć: Airbusa (-3,2 proc.), LVMH, od torebek Louis Vuittona, szampana Moet et Chandon i koniaku Hennessy (-3,5), Hermesa (-1,5).

Do obecnej wymiany ciosów na stawki celne dochodzi na skutek skarg wysyłanych do Genewy znacznie wcześniej przed obecnymi napięciami w handlu, ale zwiększa nerwowość na globalnych rynkach, które już wystraszyły się tarć w wojnie handlowej Stanów z Chinami.

Na drugim froncie, przez Altantyk, napięcia narastały od czasu obłożenia przez administrację Trumpa w 2018 r. cłem stali i aluminium oraz pogróżek zrobienia tego samego wobec samochodów z Europy.

Obie strony sporu o pomaganie producentom samolotów starały się zrzucić winę na drugą stronę, że nie chce rozwiązać sporu drogą negocjacji. W czerwcu 2 osoby w Ameryce powiedziały Reuterowi, że Stany byłyby skłonne zacząć rozmowy o mechanizmie pozwalającym Airbusowi otrzymywać rządowe środki na warunkach komercyjnych z jednoczesnym rozwiązaniem problemu ulg podatkowych dla Boeinga w stanie Waszyngton. Przedstawiciele stwierdzili później, że Unia nie wykazała zainteresowania rozmowami.

Teraz Unia ogłosiła, że to Waszyngton przeszkodził wynegocjowanemu porozumieniu. Komisarz Cecilia Malmström powiedziała, że Unia zwróciła się w lipcu do USA o cofnięcie sankcji i szukanie porozumienia. - Naszym zdaniem mamy dość stawek celnych na tym świecie. Prezydent USA lubi umowy, to zaproponowaliśmy mu taką w znalezieniu wynegocjowanego rozwiązania. Niestety, na razie USA nie stwierdziły, że chcą negocjować, przynajmniej nie do czasu wprowadzenia ceł, co powinno nastąpić całkiem szybko.

Jej zdaniem, każde porozumienie USA-UE mogłoby stać się wzorcem dla innych w tworzeniu równych warunków działania. - Znamy też innych wielkich graczy na świecie: Rosję, Chiny, ale także innych, którzy subwencjonują swój przemysł lotniczy - dodała. Według przedstawicieli władz zachodnich, każde nowe porozumienie o finansowaniu musi być przykładem dla Chin, których szybki rozwój przemysłu lotniczego z pomocą państwa jest uważany za niepokojące zagrożenie dla Airbusa i Boeinga.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA