fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Wojna o apteki przenosi się teraz do sądów

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Ruszyły pierwsze postępowania wobec firm, które przekroczyły 1 proc. udziału w wojewódzkim rynku aptecznym. Zdaniem sieci zmiana interpretacji przepisów to efekt nacisku aptekarzy.

Gra toczy się o ok. 1,5 tys. aptek spośród ponad 14 tys. Ich właściciele mogą stracić licencje na prowadzenie aptek powyżej 1 proc. udziału w danym województwie.

Sieci bronią się choćby pismem Ministerstwa Skarbu z 3 grudnia 2008 r. na temat propozycji twardego zakazu posiadania więcej aptek niż 1 proc. w województwie. Resort w piśmie wyjaśniał, że przejęcia to jedyny sposób na poprawę rentowności, a zaostrzenie przepisów będzie barierą dla spółek. Wtedy też państwowych – dopiero ruszała prywatyzacja Cefarmów. Sprzedano je w sumie za ok. 500 mln zł. Choć wszystkie przekraczały progi ponad 1 proc. udziału w rynku aptek, to nabywcy dostali zgody na transakcje. MSP pisał, że jest przeciwny twardemu zakazowi, i proponowana nowelizacja upadła.

Zdaniem sieci, skoro przepisów nie zmieniono, to obowiązuje korzystna dla nich interpretacja. – Z treści obecnie obowiązujących przepisów wynika wprost, że zakaz dotyczy tylko wydawania nowych zezwoleń na prowadzenie apteki podmiotom mającym już 1 proc. aptek w województwie. Przepisy nie przewidują zakazu przekraczania poziomu 1 proc. przez przejmowanie działających placówek. Obecne próby reinterpretacji to kreowanie nowej rzeczywistości – mówi Marcin Tomasik, partner w Kancelarii Tomasik Jaworski Spółka Partnerska. Jednak nadzór farmaceutyczny złożył już kilkadziesiąt wniosków o odebranie licencji firmom, które przekroczyły próg 1 proc. – To efekt nacisku korporacji aptekarskiej. Ograniczenie konkurencji na rynku jest w jej interesie. Nie bierze się pod uwagę interesów pacjentów, którzy w obecnych realiach rynkowych dzięki sieciom zyskują dostęp do tańszych leków – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET. Dodaje, że wśród 330 sieci największa przekracza 4 proc. udział w rynku. Postępowania doprowadzą do spraw także arbitrażowych, ponieważ to wywłaszczanie z majątku. Sieci zwracają uwagę, że w województwie opolskim czy podlaskim wystarczy kilka aptek, by przekroczyć 1 proc.

Resort zdrowia stoi twardo na stanowisku, iż zgodnie z prawem farmaceutycznym nie jest możliwe uzyskanie kolejnego zezwolenia na prowadzenie apteki, gdy podmiot występujący o nie prowadzi na terenie województwa więcej niż 1 proc. aptek. – Z powyższej regulacji wynika, że w wypadku obrotu produktem leczniczym swoboda działalności gospodarczej podlega prawnemu ograniczeniu. Obowiązujące przepisy w sposób jednoznaczny określają wielkość dozwolonej koncentracji – mówi Milena Kruszewska, rzecznik Ministra Zdrowia. Podkreśla, że interpretacja resortu tego przepisu nie uległa zmianie.

Główny Inspektorat Farmaceutyczny dodaje, że stosuje przepisy obowiązujące od ponad dziesięciu lat. – Zgodnie z obowiązującym w Polsce systemem prawnym wątpliwości przedsiębiorców rozstrzygają sądy. Obecnie toczą się postępowania dotyczące egzekucji przepisów dekoncentracyjnych – wyjaśnia Paweł Trzciński, rzecznik GIF.

Apteka dla sieci czy tylko farmaceuty

Resort zdrowia zastanawia się, czy apteki nie powinny należeć tylko do osób z wykształceniem farmaceutycznym. – Każda koncepcja uwzględnia wpływ zmian na rynek sprzedaży leków i rynek pracy – podaje resort. Zgodnie z jedną z wersji min. 51 proc. udziałów w aptece miałby farmaceuta. Nie wiadomo, kiedy poznamy szczegóły projektu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA