fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Podwójna jakość produktów nie zniknie całkiem z rynku

Fotolia
Nowa dyrektywa nie podwyższy cen żywności – uważają eksperci.

Parlament Europejski przegłosował dyrektywę wprowadzającą ochronę konsumentów m.in. przed żywnością o różnej jakości oferowaną pod tą samą marką. Negocjacje były szybkie, bo już niedługo nowe wybory do PE mogły cofnąć prace do punktu wyjścia. Tyle że oprócz producentów żywności mało kto jest z niej w pełni zadowolony.

– Uważam, że ta dyrektywa nie wzmacnia w sposób zasadniczy praw konsumenta. Problem pozostaje po przyjęciu tej dyrektywy – powiedziała na konferencji prasowej po głosowaniu nad dyrektywą Róża Thun, polska europosłanka, która głosowała przeciwko niej. – Co dla polskiego konsumenta ma zasadnicze znaczenie – to ta podwójna jakość produktów, by znikły wreszcie stoiska z chemią z Niemiec, by ta chemia była tak samo dobra jak wszędzie indziej – mówi Thun. Jej zdaniem rada UE popsuła i osłabiła propozycję przygotowaną przez Parlament Europejski, która zakazywała stosowania tych samych opakowań do produktów, których skład się różni. Głównym zarzutem jest, że dyrektywa w obecnym kształcie zakazuje wprawdzie identycznych opakowań – ale jedynie wtedy, gdy towar różni się w sposób „istotny", a różniący się od siebie towar można pakować w identyczne opakowania w wypadku zaistnienia „uzasadnionych i obiektywnych czynników". – Ten projekt daje otwartą listę możliwości, które pozwalają na pakowanie produktów w taki sam sposób – mówi Thun.

Na dowód, że problem wciąż jest aktualny, posłanka pokazała dziennikarzom artykuły tej samej marki kupione przez nią ostatnio w Krakowie, w Niemczech oraz we Francji. Serek Almette kupiony w Niemczech w składzie miał ser, ten w Polsce – ser oraz mleko w proszku i kwasek cytrynowy. Serek Philadelphia z Krakowa miał stabilizator E-140, jego niemiecki odpowiednik – nie. Wreszcie napój Fuze z Krakowa miał w składzie 50 razy mniej soku brzoskwiniowego niż jego wersja z Francji. Pikanterii tej prezentacji dodaje fakt, że wszystkie te trzy marki zostały już w październiku 2018 r. napiętnowane za nieuzasadnione różnice w składzie przez polski UOKiK.

– Na tym etapie prac jesteśmy związani ustaleniami Rady – informuje Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Dzisiejsze głosowanie otwiera temat na nowo, sprawa prawdopodobnie wróci ponownie do Rady – mówi. Urząd na razie nie komentuje kształtu obecnej dyrektywy.

W tle jest jeszcze pośpiech, by zdążyć z uchwaleniem dyrektywy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Thun zarzuca też Radzie, w skład której wchodzą w końcu polscy ministrowie, że nie broni polskiego konsumenta, podobnie, że nie udzielali się w pracach europosłowie pochodzący z tej partii. – Słyszę od PiS, że walczy przeciwko podwójnej wartości, sprawdziłam wszystkie poprawki, nie ma ani jednej ze strony PiS – zauważa posłanka.

– Ekstremalna wersja tej dyrektywy zakładała, że wszelkie różnice w żywności są złamaniem przepisów i trzeba zmieniać opakowania – mówi Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Jest zadowolony z kształtu tej dyrektywy i uważa, że nie podwyższy ona cen żywności. – Przepisy nie mogą wprowadzić ograniczeń na producentów, by nie mogli tworzyć produktów pod konkretne rynki, z lokalnymi specyfikacjami, rozwiązanie przyjęte w Brukseli spełnia te postulaty – twierdzi – Z jednej strony urzędy kontrolne dostały spore kompetencje, by kontrolować zjawisko, z drugiej strony jednak powiedziano, że różnice mogą istnieć, a ich powody mogą być różne – dodaje. Uważa, że różnice składzie produktów, nawet jeśli są, nie są masowe.

Nowe regulacje wpłyną na praktyki całego europejskiego przemysłu spożywczego, którego wartość produkcji w 28 krajach członkowskich UE przekracza bilion euro. Jak wyjaśnia Grzegorz Rykaczewski, ekspert rynków rolnych z banku Santander, żywność sprzedawana w Polsce jest produkowana głównie nad Wisłą. Jednak tylko takie spojrzenie nie dałoby pełnego obrazu. – Nowe regulacje dotyczące standardów żywności będą oddziaływać na producentów w całej Unii Europejskiej – mówi Rykaczewski.

W kontekście rynku polskiego chodzi o skład produktów importowanych, żywności produkowanej w Polsce przez polskie i zagraniczne firmy i wreszcie skład żywności eksportowanej z Polski na rynki krajów UE.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA