fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Internet sporo zyskuje na zakazie handlu w niedzielę

Fotolia
W niedziele z zamkniętymi sklepami stacjonarnymi zakupy online zrobiło nawet 25 procent więcej osób niż rok temu, gdy zakazu jeszcze nie było.

Zakaz handlu w niedziele obowiązuje od miesiąca, ale zmiany w zachowaniach konsumentów już widać. Rozliczająca e-zakupy firma PayU podaje specjalnie dla „Rzeczpospolitej", że rynek zakupów online odczuwa je na plus.

W drugą i trzecią niedzielę marca w porównaniu z tymi samymi dniami lutego zawarto o 10 i 14 proc. więcej transakcji. Zestawiając dane tych dwóch niedziel z ich odpowiednikami w marcu 2017 r., wzrost jest bardziej znaczący: 20 i 25 proc.

Ostrożne oceny

Branża jest jednak ostrożna w ocenach, ponieważ jest trochę za wcześnie na wyciąganie długofalowych wniosków po tylko dwóch niehandlowych niedzielach. – Są różne czynniki, nie tylko zakaz handlu, które wpływają na te wyniki – wyjaśnia Justyna Grzyl, rzecznik PayU w Polsce.

Jednak zmiany są faktem. – Oczywiście w naturalny sposób zamówienia z niedziel przesuwają się na soboty i poniedziałki. Za nami dopiero dwie niehandlowe niedziele, jest więc zatem nieco zbyt wcześnie, by mówić jednoznacznie o stałym i pewnym trendzie – mówi Michał Sikora, rzecznik Tesco w Polsce.

– W obie niepracujące niedziele ruch w naszej drogerii internetowej był większy, ale też 10–19 marca mieliśmy atrakcyjną akcję promocyjną 2+2 produkty gratis, dlatego trudno na tej podstawie formułować jakieś bardziej konkretne wnioski – mówi Agata Nowakowska, rzeczniczka Rossmann Polska.

– Udział e-handlu rośnie, polscy konsumenci chętniej wybierają ten kanał sprzedaży. Natomiast w przypadku naszej branży trudno jednoznacznie stwierdzić, że wzrost związany jest z ograniczeniem handlu stacjonarnego w niedzielę – mówi Marcin Rosati, prezes MediaMarktSaturn Polska. – W odróżnieniu od branży FMCG zakupy elektroniki użytkowej są z reguły planowane, zatem ten segment rządzi się nieco innymi prawami. Na razie jest za wcześnie, żeby stwierdzić, czy nowe regulacje spowodują przeniesienie zakupów w niedziele niehandlowe ze sklepu stacjonarnego do internetowego – dodaje.

Idą zmiany na rynku

Temat robi się jednak drażliwy dla coraz większej liczby handlowców. Wiele firm, jak choćby Zalando czy Frisco, odmówiło komentarza na temat wpływu zmiany prawa na swoje obroty, zastrzegając, że nie będą się zupełnie do tej sytuacji odnosiły.

Jednak sieci spożywcze obecne już w kanale internetowym zgodnie zapowiadają rozwijanie tej oferty dla klientów.

– 2017 był rokiem wielkiego postępu technologicznego, stworzyliśmy referencyjny, omnikanałowy model działania dla rynku handlu w Polsce, dbając o integrację i synergię między wszystkimi kanałami sprzedaży i komunikacji z klientami. Udało nam się rozwinąć zarówno sieć sklepów tradycyjnych, jak i dostępność oraz atrakcyjność naszej oferty w internecie – mówi Guillaume de Colonges, prezes Carrefour Polska. – Nasze priorytety na 2018 r. to dalszy rozwój nowoczesnych rozwiązań oraz rozpoczęcie w Polsce transformacji żywieniowej.

Są sektory, w których zmiany w zachowaniach z tego powodu na pewno przyśpieszą, np. sektor marketów budowlanych.

– W branży meblarskiej jednym z kluczowych czynników wpływających na decyzje zakupowe klientów jest obejrzenie produktu, dotknięcie faktury, weryfikacja funkcjonalności i wygody. Przy czym rola sklepów znacząco się zmienia – są już showroomami i punktami konsultacji, a nie miejscem sprzedaży – mówi Dorota Maksymowicz, architekt i właściciel biura projektowego The Space. – Wejście do sklepu jest niezbędne, ale już z czystej wygody ten proces zakupowy przenosimy do internetu – dodaje.

Czy niedzielny zakaz spowoduje, że e-sprzedaż mebli może jeszcze mocniej rosnąć?

– Może tak być, ponieważ do tej pory salony sprzedaży mebli cieszyły się dużym zainteresowaniem w weekend. Teraz klienci będą się starali wygospodarować czas w tygodniu, dać sobie kilka dni na przemyślenie, a następnie zdecydują się na zakup online, nie stojąc w kolejce – wskazuje Dorota Maksymowicz.

Co z zagranicą?

Zakaz handlu w niedziele spowoduje też inne efekty, jak choćby ograniczy wydatki dokonywane przez klientów z zagranicy. Jak podał niedawno GUS, cudzoziemcy wydali w 2017 r. w Polsce na towary i usługi ok. 41,5 mld zł, z czego ponad 80 proc. to produkty nieżywnościowe.

– Polska straci nawet 2/3 środków wydawanych przez cudzoziemców, którzy przyjeżdżali tu z myślą o zakupach. Głównie w weekendy, ponieważ w tygodniu też pracują – mówi Andrzej Faliński, ekspert rynku handlowego. – Nikt nie wziął pod uwagę, jakie spowoduje to straty w pasie przygranicznym, zwłaszcza na wschodzie. Wiele sklepów powstawało głównie z myślą o obsłudze cudzoziemców, straty będą też na zachodzie. Tylko w dużych miastach powinny być mniejsze, ponieważ tam trafiają osoby z celem turystycznym, nie tylko zakupowym – dodaje.

– Po miesiącu trudno przewidywać, co będzie dalej, ale w pierwszych dniach zakazu mieliśmy wielu zdezorientowanych klientów, zwłaszcza w autach z Ukrainy – mówi osoba z kierownictwa dużej sieci supermarketów. – Niestety, nie spodziewamy się, aby ci klienci mogli przyjeżdżać na zakupy w inne dni, a w soboty zniechęci ich ogromny tłok. Część sklepów w pobliżu granicy na pewno zostanie zlikwidowana – dodaje.

Kłopotliwe zamykanie sklepów

Zdaniem 37 proc. badanych Polaków zakaz handlu w niedzielę to dla nich niedogodność i utrudnienie życia. Jednak przeciwnego zdania jest 33 proc. Z badania firmy Payback wynika, że sklepy tego dnia odwiedza 23 proc. ankietowanych, co stanowi najmniejszy procent wskazań w porównaniu z innymi dniami tygodnia. Najwięcej osób kupuje produkty pierwszej potrzeby w sobotę – 54 proc., oraz w piątek – 49 proc.

– Mimo że niedziela wypadła najgorzej jako dzień przeznaczony na zakupy, nie ma wątpliwości, że dla części Polaków zakaz handlu w wybrane niedziele jest problematyczny – mówi Tomasz Głos, dyrektor z Payback Polska. – Aby zminimalizować ten dyskomfort, niektóre sieci i centra handlowe zdecydowały się na wydłużenie godzin pracy i otwarcie większej liczby kas do obsługi klientów w piątki i soboty poprzedzające niehandlowe niedziele – dodaje.

Opinia

Radosław Knap, dyr. generalny, Polska Rada Centrów Handlowych

Cudzoziemcy ponad 80 proc. kwot wydają na towary nieżywnościowe, a takie sklepy na ogół są w centrach lub parkach handlowych i niestety dotyczy je zakaz handlu. Wśród osób przybywających tylko na weekend możemy się spodziewać obniżenia wydatków w miejscowościach turystycznych i przygranicznych. Nie tylko przy wschodniej granicy, ale także w Trójmieście, chętnie odwiedzanym przez Skandynawów, którzy wydają zdecydowanie więcej. Zakaz spowoduje także mniejszy ruch w gastronomii czy usługach. Widzieliśmy to już po zmniejszeniu tzw. małego ruchu granicznego, teraz zjawisko będzie miało szerszą skalę. Dotąd polskie firmy w pobliżu niemieckiej granicy zarabiały w niedzielę przez funkcjonujące w tym kraju ograniczenia czasu pracy w ten dzień. Teraz będą na tym tracić, a w konsekwencji grozić będzie także zmniejszenie zatrudnienia w tych placówkach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA