fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Duże odbicie, ale nie wszystkie straty do nadrobienia

AFP
Po recesji w tym roku, w przyszłym PKB ma wzrosnąć o 4 proc. – prognozuje rząd. Płace mają średnio zwiększyć się tylko o 3,4 proc., ale wynagrodzenie minimalne – aż o 7,7 proc.

Rząd na wtorkowym posiedzeniu przyjął założenia makroekonomiczne do budżetu państwa na 2021 r. Wynika z nich, że stan gospodarki w przyszłym roku ma być znacznie lepszy niż obecnie.

I tak po głębokim spadku o 4,6 proc. w tym roku, w 2021 r. może czekać nas spore odbicie, czyli wzrost PKB o 4 proc. Ma to być efekt poprawy głównych motorów napędzających gospodarkę, w tym konsumpcji prywatnej – o 4,4 proc., wobec spadku o 4,2 proc. w tym roku. Wzrosnąć mają także eksport i import oraz inwestycje, w tym te publiczne, które mają być priorytetem rządu. To wszystko przy słabnącej inflacji, która w 2021 r. ma wynieść średnio 1,8 proc., wobec 3,3 proc. w 2020 r.

Druga fala mniej groźna

– Zależy nam na szybkim rozwoju polskiej gospodarki i powrocie na ścieżkę wzrostu PKB. Założenia przyjęte przez Radę Ministrów uwzględniają nasze plany pobudzenia gospodarki – komentował we wtorek Tadeusz Kościński, minister finansów. – W efekcie w latach 2020–2021 średnia dynamika PKB może być w Polsce jedną z najwyższych w UE. W najbliższym czasie ważne będzie wzmocnienie inwestycji, także tych o charakterze lokalnym, przy jednoczesnym utrzymaniu dobrego stanu finansów publicznych – zaznaczył minister.

– Prognozy rządu na przyszły rok wydają się dosyć realistyczne, nie są ani nadmiernie optymistyczne, ani zbyt pesymistyczne – ocenia Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP. Są również zbieżne z szacunkami większości ekonomistów, którzy także oczekują dosyć solidnego odbicia w przyszłym roku. Oznacza to jednocześnie, że rząd, podobnie jak rynki, nie przewiduje, by druga fala pandemii spowodowała tak duże spustoszenia w gospodarczej aktywności jak ta pierwsza.

Ślady pandemii

– Przyszłoroczne ożywienie będzie bardzo wyraźne, ale nie uda się nadrobić wszystkich strat w gospodarce i wrócić na ścieżkę wzrostu sprzed kryzysu – zaznacza też Piotr Bujak.

– Wartość PKB w 2021 r. może ukształtować się na poziomie niższym niż w 2019 r. o ok. 1–2 proc., podczas gdy bez pandemii byłaby o ok. 6 proc. wyższa niż w 2019 r. – mówi nam Ignacy Morawski, właściciel portalu SpotData. – Oznacza to, że stracimy jakieś 160 mld zł, co można nazwać kosztem pandemii. Dużym kosztem będzie też trwała utrata ok. 400 tys. miejsc pracy – ocenia też Morawski.

Także zdaniem rządu pandemia odciśnie negatywny ślad na rynku pracy w przyszłym roku. Zgodnie w przyjętymi założeniami, stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec tego roku ma wynieść 8 proc. i zmniejszyć się tylko niewiele – do 7,5 proc. na koniec 2021 r. Dla porównania w grudniu 2019 r. było to 5,5 proc. Zatrudnienie w gospodarce ma się zmniejszyć o aż 2,4 proc. w tym roku i o kolejne 0,7 proc. w przyszłym. W niezbyt szybkim tempie mają rosnąć nasze wynagrodzenia – odpowiednio o 3,5 i 3,4 proc. wobec 7,2 proc. w 2019 r.

2800 zł minimum

Wyjątkiem ma być wynagrodzenie minimalne. Według wtorkowej propozycji rządu płacowe minimum w 2021 r. ma wynieść 2800 zł wobec 2600 zł w tym roku, co oznacza wzrost o 7,7 proc. Ciekawe, że jeszcze kilka dni temu minister Kościński proponował, by najniższe wynagrodzenie wzrosło do 2716 zł. Za to 2800 zł, jak spisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej", domagał się NSZZ Solidarność. Za to wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej mają zostać zamrożone.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA