fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Pierwsze tąpnięcie na rynku hipotek

www.sxc.hu
Kwiecień przyniósł skokowy spadek popytu na hipoteki. O takie kredyty zawnioskowało tylko 27,8 tys. klientów, to piąty najniższy wynik od stycznia 2007 r. Jednak średnia kwota wnioskowanego kredytu urosła do rekordowych poziomów.

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wyniosła w kwietniu -27,6 proc. – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Oznacza to, że w kwietniu w przeliczeniu na dzień roboczy banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę mniejszą o 27,6 proc. niż rok temu. To spore schłodzenie rozgrzanego rynku kredytów mieszkaniowych: w styczniu i lutym indeks urósł odpowiednio 24,5 proc. i 27,7 proc., pierwszy sygnał ograniczenia widoczny był w danych za marzec (popyt spadł o 3,1 proc.). W dwucyfrowym tempie popyt na hipoteki rósł także w 2019 r., najlepszym pod względem sprzedaży od dekady.

W kwietniu o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 27,82 tys. klientów, w porównaniu do 42,51 tys. rok wcześniej – jest to spadek o 34,6 proc. To piąty, najniższy wynik liczby wnioskujących od stycznia 2007 r. Nadal jednak rośnie średnia kwota wnioskowanego kredytu mieszkaniowego - w kwietniu wyniosła 302,1 tys. zł, o 11 proc. więcej niż rok temu.

- Kwiecień jest pierwszym pełnym miesiącem pandemicznym z lockdownem. Odczyt kwietniowy jest najniższy w kilkuletniej już historii Indeksu. Kwietniowy odczyt indeksu w 2020 r. (-27,6 proc.) jest lustrzanym odbiciem odczytu lutowego (+27,6 proc.). Te dwa skrajne odczyty pokazują przeciwieństwo nastrojów na rynku kredytów mieszkaniowych: w lutowym – euforia, a w kwietniu - depresja – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

Czytaj także:  Po zasiłku za utratę pracy – dopłaty do czynszów 

- Pojawienie się w marcu 2020 „czarnego łabędzia”, jakim jest koronawirus, przerwało sześciomiesięczny trend wzrostowy wartości Indeksu (sierpień 2019 r. – luty 2020 r.), wyprowadzając Indeks na bardzo niski poziom. Kwiecień 2020 r. przyniósł jeszcze jeden rekord, po raz pierwszy w historii średnia wartość wnioskowanego kredytu przekroczyła 300 tys. zł i wyniosła 302,1 tys. zł. Jest to tym bardziej zastanawiające, że większość banków zwiększyła oczekiwania co do wkładu własnego, co w konsekwencji zmniejsza poziom lewarowania, a tym samym wartość wnioskowanego kredytu. Obecnie ceny nieruchomości również nie wzrosły. Jedynym wytłumaczeniem jest więc to, że o kredyt wnioskowały osoby, które chciały kupić większe nieruchomości – mówi prof. Rogowski.

Słaby kwietniowy odczyt popytu przełoży się na niższą sprzedaż kredytów mieszkaniowych za dwa-trzy miesiące ze względu na trwające procedury. Być może spadek sprzedaży będzie jeszcze głębszy niż wskazuje popyt, bo w tym czasie sporo może się jeszcze zmienić, klienci czy banki mogą się wycofać i odstąpić od planowego podpisania umowy.

Rogowski dodaje, że nie wiadomo jak długo sytuacja pandemiczna będzie trwała. - Mamy co prawda już pierwsze odmrażanie gospodarki, ma ono jednak charakter niesymetryczny w przeciwieństwie do lockdownu, który był symetryczny, gdyż dotyczył prawie wszystkich aktywności gospodarczych. Trudno zatem wnioskować, jaki negatywny wpływ na sytuację na rynku kredytów mieszkaniowych będzie miała obecna kryzysowa sytuacja, tym bardziej, że nie wiemy również jaki układ przyniosą kolejne miesiące, i w jakim kształcie wyrazi się gospodarcza recesja: czy będzie to kształt litery V – wyczekiwany jednak mało prawdopodobny, U – najbardziej prawdopodobny, W – możliwy w przypadku drugiego „ataku” koronawirusa, czy L – najgorszy, ale również najmniej prawdopodobny – dodaje prof. Rogowski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA