fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Kasy SKOK mają słabą jakość kredytów i niski kapitał

Fotorzepa, Michał Walczak
Restrukturyzacja sektora SKOK jest długotrwała i kosztowna. Jest lepiej, ale trudno liczyć na nagłą poprawę i uzdrowienie sytuacji.

Kasy spółdzielcze prowadzące działalność na koniec I półrocza tego roku wykazały łączną stratę netto w wysokości 4,5 mln zł wobec zysku w wysokości 35 mln zł rok temu – wynika z danych Komisji Nadzoru Finansowego.

Czytaj także:

Wojciech Kwaśniak: surowy nadzorca bankowców

Andrzej Jakubiak: samorządowiec, prawnik i urzędnik

Najpierw zatrzymanie, potem ewentualnie aresztowanie

Najsłabsze kasy padają

Negatywny wpływ na wyniki kas miały pogarszająca się jakość portfela kredytowo-pożyczkowego i spadek przychodów z działalności podstawowej pomimo pozytywnego wpływu na wyniki jednorazowych transakcji sprzedaży portfeli złych kredytów. Spośród działających 33 kas 22 wykazało zysk, pozostałych 11 zaś stratę. Niepokojące jest to, że słabe wyniki notują duże kasy – udział aktywów kas będących pod kreską w I półroczu w aktywach sektora wynosił 78 proc.

Przytoczone wyniki obejmują tylko kasy nadal prowadzące działalność, a warto pamiętać, że wiele z nich musiało ją zakończyć ze względu na fatalną sytuację finansową. Od objęcia przez KNF nadzoru nad sektorem liczba kas zmniejszyła się o 22, w tym 11 upadło, dziewięć zostało przejętych przez banki, jedna kasa została przejęta przez inną, a dwie połączyły się. Kurczenie się sektora widać nie tylko po malejącej liczbie kas, ale także po zmniejszającym się bilansie. Na koniec czerwca aktywa były warte 9,9 mld zł, kredyty 6,1 mld zł, a depozyty 9,4 mld zł. Cztery lata temu – zanim upadł SKOK Wołomin, największa kasa – aktywa były warte 18,9 mld zł, kredyty 13,3 mld zł, a depozyty 17,6 mld zł.

Trudno o poprawę

Biorąc pod uwagę łączny wynik SKOK-ów, sytuacja nie jest już tak dramatyczna jak w poprzednich latach, gdy strata netto – po uwzględnieniu korekt KNF – sięgała kilkuset milionów złotych netto. Ale problem dalej istnieje – tylko w tym roku trzy kasy musiały zostać uratowane przed upadłością przez banki: BGŻ BNP Paribas (SKOK Rafineria), Millennium (SKOK Piast) i Bank Pocztowy (SKOK Jaworzno, do przejęcia na razie nie doszło). W czerwcu w dwóch kasach działali zarządcy komisaryczni, co wskazuje, że niebawem kolejne kasy będą musiały szukać ratunku. KNF nie udziela informacji, czy musi wprowadzić zarządców do następnych.

Główny problem spółdzielczych kas to bardzo słaba jakość portfeli kredytów i niedobory kapitałów. W tym pierwszym zakresie sytuacja wręcz pogarsza się. Mimo bardzo dobrej sytuacji gospodarczej – szybkiego wzrostu PKB, rekordowo niskiego bezrobocia i rosnących wynagrodzeń oraz programów socjalnych – udział kredytów przeterminowanych stanowi aż 21 proc. portfela. I to mimo że tylko w II kw. kasy sprzedały windykatorom portfele złych kredytów warte ponad 170 mln zł. KNF zwraca uwagę, że znaczące ryzyko kredytowe w kasach jest – pomimo dobrej koniunktury gospodarczej – na stale wyższym poziomie niż w innych instytucjach finansowych. Większość wartości złych kredytów stanowią te konsumpcyjne. Dobra i najlepsza na tle sektora spłacalność jest w kasach o charakterze lokalnym, działających przy zakładach pracy, gdzie występuje rzeczywista więź między członkami. To pokazuje, że jednym z powodów problemów kas jest odejście od ich głównej zasady – czyli działalności lokalnej mającej zmniejszać ryzyko kredytowe – na rzecz zwiększonego rozwoju poza regionem.

Poprawia się nieco sytuacja kapitałowa kas. Współczynnik wypłacalności sektora na koniec czerwca wynosił 4,41 proc. wobec wymaganych ustawą 5 proc. Spośród 33 działających 25 kas miało współczynnik powyżej 5 proc., osiem poniżej, a w przypadku trzech kas poziom tego współczynnika był ujemny. Niedobór funduszy własnych w stosunku do wymogu kapitałowego (po uwzględnieniu wyników inspekcji KNF) sięga 57 mln zł.

O rychłą poprawę sytuacji będzie trudno. SKOK-i nie mają szans z dużymi bankami – lepiej dokapitalizowanymi, z lepszym know-how i bardziej efektywnymi kosztowo (pod względem działalności operacyjnej i finansowania) z racji skali. Już teraz kasy balansują na granicy rentowności, nie poprawia więc się ich pozycja kapitałowa, a słaba jakość portfela kredytowego może dać znać o sobie i pogłębić problemy finansowe kas wraz z prognozowanym spowolnieniem wzrostu gospodarczego.

Kosztowne czyszczenie

KNF, obejmując nadzór nad kasami spółdzielczymi jesienią 2012 r., zastała bardzo trudną sytuację i restrukturyzacja była kosztowna. Bankowy Fundusz Gwarancyjny od początku 2014 r. do końca 2017 r. wypłacił środki gwarantowane deponentom 11 SKOK-ów w wysokości 4,33 mld zł (plus 0,47 mld zł trafiło do banków jako wsparcie w przejmowaniu kas). Na razie BFG udało się odzyskać niewielką część pieniędzy (do lipca było to 616 mln zł). Płacą za to banki komercyjne, które są głównym płatnikiem składek na BFG (ok. 2,1 mld zł rocznie wobec ledwie 31 mln zł w przypadku kas spółdzielczych).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA