fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Franki najlżejsze od lat

Bloomberg
Hipoteki frankowe to już tylko 12 proc. kredytów w bankach, najmniej od ponad 10 lat. Niebawem ma się rozstrzygnąć, jak zostaną przewalutowane na złote.

Od uwolnienia i mocnego wzrostu kursu franka w styczniu 2015 r. sprawa kredytów mieszkaniowych w tej walucie budzi duże emocje. Właśnie blisko 600 frankowiczów złożyło pozew grupowy przeciwko BZ WBK (podobne złożyli klienci m.in. mBanku i Millennium), a w poniedziałek rzecznik finansowy i rzecznik praw obywatelskich zorganizowali spotkanie informacyjne dla frankowiczów.

Słabszy frank pomaga

Ze słów rzeczników wynika, że klienci powinni liczyć głównie na samodzielne porozumienie z bankami dotyczące przewalutowania, albo wystąpić na drogę sądową. Biorąc pod uwagę liczbę czynnych umów o walutowe hipoteki (610 tys., w tym 504 tys. frankowych) sprawa dotyczy grupy ok. 800 tys. osób (tego typu zobowiązania zaciągają głównie małżeństwa).

Jednak w skali sektora bankowego „ciężar" hipotek frankowych jest najniższy od lat. Wartość tych kredytów na koniec kwietnia (najnowsze dane) to 124 mld zł, czyli najmniej od co najmniej ośmiu lat. Spadek wartości tego portfela to w dużym stopniu efekt osłabienia kursu franka wobec złotego (o 6 proc. od początku roku). Do tego dochodzi systematyczne spłacanie tych kredytów w tempie 6,5–7 proc. w skali roku.

Jednocześnie portfel pozostałych kredytów banków rośnie i udział tych frankowych w całości spadł do zaledwie 12 proc. To najniższa wartość od ponad dziesięciu lat, czyli od okresu sprzed boomu na walutowe hipoteki.

W najnowszym raporcie o stabilności systemu finansowego Narodowy Bank Polski przypomina ocenę dokonaną przez Komitet Stabilności Finansowej (KSF), według której portfel walutowych kredytów mieszkaniowych nie wywołuje ryzyka systemowego, kredyty te są dobrze spłacane, a wskaźnik kredytów zagrożonych jest tylko nieznacznie wyższy niż dla kredytów złotowych. Ryzyko dla sektora mogą natomiast stanowić niektóre proponowane przez polityków regulacje dotyczące tych kredytów. Mimo to sprawa franków nie jest zamknięta, bo banki może czekać przewalutowanie na podstawie porozumień z klientami. KSF przedstawił harmonogram wprowadzenia w życie rekomendacji mających nakłonić do tego banki.

Nad sektorem wisi też widmo kosztów wprowadzenia ustawy o zwrocie spreadów. Może ona kosztować 4,5 mld zł, choć sam NBP, przyznaje, że to nie rozwiąże głównego problemu, czyli ryzyka kursowego i stopy procentowej.

Sprawa jeszcze potrwa

Wygląda jednak na to, że koszty dla banków z tego tytułu nie będą wysokie, przynajmniej na razie, bo klienci nie będą korzystać chętnie z ich ofert przewalutowania. – Kurs franka spada, sytuacja klientów się poprawia i mniejsza część z nich potrzebuje pomocy. Dodatkowo ryzyko kosztownego dla banków rozwiązania regulacyjnego maleje i banki są mniej skłonne do proponowania kosztownych dla nich rozwiązań – mówi Kamil Stolarski, analityk Haitong Banku. Przewalutowując kredyt na złotowy, klienci narażają się na oczekiwany wzrost stóp procentowych w Polsce, a więc wzrost rat.

Ile to będzie banki kosztować? PKO BP zapowiadał, że zaoferuje konwersję klientom stanowiącym 10 proc. portfela. Wpływ na koszt będzie mieć też kurs, po jakim doszłoby do przewalutowania i konstrukcja oferty. Celem jest, aby rata po konwersji nie była wyższa przy zachowaniu okresu spłaty kredytu. – Pilotażowa oferta PKO BP wskazuje, że z grupy, której złożono ofertę tylko co trzeci klient był zainteresowany przewalutowaniem. Gdyby więc przełożyć parametry grupy kontrolnej na cały sektor, to koszt konwersji zaoferowanej 10 proc. klientów, z których zgodziłby się co trzeci, przy 20-proc. redukcji takiego długu, zamknąłby się kwotą około 0,8 mld zł. Nie byłby to zatem wysoki koszt – ocenia Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ. Dla porównania, zysk netto sektora bankowego w tym roku może sięgnąć 13-14 mld zł. Gdyby zgodzili się wszyscy z 10 proc. klientów, którym banki zaoferują konwersję, kosztowałoby to sektor 2,5 mld zł.

Sprawy mogą się jednak dla banków skomplikować kiedy wejdą w życie zalecenia KSF, mające przymusić je do konwersji. Chodzi m.in. o podniesienie wagi ryzyka na hipoteki walutowe do 150 proc. ze 100 proc. (ma wejść w życie pod koniec roku), wydzielenie w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców dodatkowego subfunduszu na pokrycie kosztów przewalutowania (trwają prace nad ustawą), nakładanie dodatkowych buforów kapitałowych na banki (od IV kwartału tego roku) i wydanie rekomendacji przez KNF w sprawie dobrych praktyk przy restrukturyzacji portfela frankowego. Ten ostatni dokument ma być gotowy pod koniec roku i z naszych informacji wynika, że dopiero po poznaniu jego głównych warunków banki odważniej mogą wyjść do klientów z ofertą przewalutowania hipotek.

Najlepszą opcją są ugody

Rzecznik finansowy Aleksandra Wiktorow uważa, że wydanie jednej ustawy, która regulowałaby wszelkie sprawy dotyczące kredytów frankowych, jest niemożliwe, bo rodzajów tych kredytów jest wiele i były one zawierane w różnych okresach.

Jej zdaniem najlepszą metodą rozwiązywania problemu kredytów walutowych są ugody klientów z bankami. Wiktorow przyznaje jednocześnie, że „banki nie są szczególnie chętne do zawierania ugód ze swoimi klientami", a jeśli proponują jakieś rozwiązania, to są one mało korzystne dla klientów. Zdaniem Wiktorow, gdy banki zorientowały się, że nie będzie raczej żadnej ogólnej ustawy frankowej oprócz ewentualnie gwarantującej zwrot części spreadów, od razu utwardziły swoje stanowisko. Frankowicze jednak już od kilku lat biorą sprawy w swoje ręce, a do pozwów grupowych przeciwko takim bankom jak Millennium i mBank dołączają kolejne. Do sądu właśnie trafił też pozew zbiorowy blisko 600 klientów BZ WBK (to osoby, które kredyty zaciągały przed laty w Kredyt Banku, przejętym w 2012 r. przez BZ WBK). Wartość roszczeń wynosi 32,3 mln zł i dotyczy kredytów wartych 131 mln zł.

Opinia

Michał Sobolewski, analityk DM BOŚ

Kredyty frankowe wciąż będą stanowiły pewne ryzyko dla polskiego sektora bankowego w kolejnych latach, choć jego waga będzie maleć ze względu na amortyzację portfela (spłacanie istniejących kredytów – red.) przy braku nowej sprzedaży. Pytanie brzmi, czy pojawią się szoki wewnętrzne lub zewnętrzne, które mogłyby to ryzyko istotnie zwiększyć. Na jakość portfeli mieszkaniowych kredytów walutowych wpływ będzie miała przede wszystkim wysokość stóp procentowych w Szwajcarii, ale znaczenie będzie miał także kurs walutowy. Z kredytami frankowymi, o ile nie dojdzie do ich przewalutowania, trzeba będzie jeszcze żyć przynajmniej kilkanaście lat. Pod koniec tego okresu ich waga w sektorze bankowym będzie już jednak minimalna. Wprawdzie kredyty mieszkaniowe udzielane są na 20–30 lat, ale sporo z nich jest spłacanych przed czasem.

Czy państwo powinno pomagać osobom spłacającym walutowy kredyt mieszkaniowy? Kto powinien ponieść koszty takiej pomocy?

Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA