fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Ateny wciąż na kroplówce

Bloomberg
MFW nie pomoże Grecji. Ale kraje Eurolandu i tak nie pozwolą jej utonąć.

Jak co roku o tej porze w Europie rozgorzała dyskusja o Grexicie. Powód – Ateny zbaczają ze ścieżki reform, a MFW przekonuje, że prognozy Brukseli są zbyt optymistyczne. A strefa euro musi podjąć decyzję o wypłacie kolejnej transzy pieniędzy z trzeciego programu pomocowego, czego warunkiem są greckie osiągnięcia. W poniedziałek na ten temat miała rozmawiać Eurogrupa, ale ostatecznie o konkretach nie dyskutowano. Ustalono tylko, że misja techniczna pojedzie do Aten, żeby na miejscu sprawdzić wykonanie programu i na tej podstawie będą podejmowane decyzje o dalszych wypłatach.

Nastroje polityków są raczej pozytywne. Co prawda spór między MFW i strefą euro ciągle nie jest rozwiązany, bo waszyngtońska instytucja od początku obecnego programu pomocowego, czyli od połowy 2015 roku, uważa, że Grecja nie wyjdzie na prostą. I trzeba dokonać redukcji długu, żeby program pożyczkowy miał sens. I tylko pod takim warunkiem MFW zgodzi się na dołączenie do wsparcia tego kraju. Finansowo nie jest to potrzebne, bo strefa euro radzi sobie sama z pożyczkami. A MFW zawsze był pożądanym partnerem, który dodawałby wiarygodności całej operacji, na czym szczególnie zależało Niemcom.

Jednak po prawie dwóch latach zarówno rynki, jak i politycy przyzwyczaili się już do absencji MFW i wiecznych dyskusji o wiarygodnych prognozach dla Grecji. Dopóki strefa euro gotowa jest utrzymywać ten kraj na powierzchni, a nic nie wskazuje, żeby miało stać się inaczej, udział MFW nie ma żadnego znaczenia. Ale Berlin nie ustaje w zabiegach.

Obecna dyskusja dotyczy kolejnych reform. Ateny obiecują swoim obywatelom, że pakiet, który ma zacząć obowiązywać od stycznia 2019 roku, nie będzie prowadził nawet do 1 euro dodatkowych oszczędności. Druga strona nie jest tak zdecydowana, ale przyznaje, że będzie zmiana nastawienia. – Być może nastąpi odejście od polityki oszczędności w stronę większego nacisku na reformy – powiedział po spotkaniu Eurogrupy jej szef Jeroen Dijsselbloem.

Pozytywną informacją są mniejsze potrzeby pożyczkowe Grecji, niż zakładano na początku programu. Klaus Regling, szef Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS), powiedział w wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Bild", że w ostatecznym rachunku może to być mniej niż uzgodniona kwota 86 mld euro. – Mamy za sobą już połowę trzyletniego trwania programu i wypłaciliśmy dotąd zaledwie 32 mld euro. Do zakończenia programu w sierpniu 2018 roku wypłacimy z kredytów ratunkowych EMS prawdopodobnie znacznie mniej niż uzgodniona maksymalna suma 86 mld euro – powiedział Regling.

Według niego potrzeby kapitałowe greckich banków okazały się mniejsze, a rząd w Atenach coraz lepiej radzi sobie z dyscyplinowaniem budżetu. To jednak tylko program do połowy 2018 roku. Eksperci są przekonani, że za rok wróci dyskusja o kolejnym, czwartym programie pomocowym.

Opinia

Zsolt Darvas, ekspert think tank Bruegel

Medialna gorączka wokół Grecji wydaje mi się przesadzona. Nic szczególnego się tam nie dzieje, nie ma żadnych poważnych spłat kredytów. Jest stały spór między MFW a Eurogrupą o prognozy, w którym przyznaję rację Eurogrupie: Fundusz jest zbyt pesymistyczny. Grecja nie będzie potrzebowała redukcji długu, jak w przeszłości sugerował MFW. Ale będzie potrzebowała nowej pożyczki na kwotę ok. 80 mld euro w 2018 r. Jednak warunki europejskich pożyczek są tak korzystne, że Ateny – wbrew temu, co twierdzi MFW – poradzą sobie z ich obsługą. Fundusz nie chce po prostu angażować się w Grecji, stąd jego ocena sytuacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA