fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Jan Zielonka: Rewolucyjne czasy

Fotorzepa/ Piotr Guzik
Pandemia drastycznie ograniczyła wolność każdego z nas. Zmianie ulega również pojęcie wspólnoty, jej praw i ograniczeń. Ludzi mniej interesuje zysk, konsumpcja, nawet praca, bo boją się stracić życie. Czy stare wróci po pandemii?

Świat będzie inny po pandemii, lecz nie wiemy dokładnie jaki. Obecne życie polityczne jest sumą trudnych kompromisów wypracowanych przez lata przetargów i walki. Dotyczą one nie tylko procedur wyborczych, czy sposobów tworzenia prawa, lecz również spraw podstawowych takich jak granice wolności jednostki, pojęcie wspólnego dobra, czy terytorialny zakres władzy. Jeśli dojdzie do złamania tych kompromisów, to wskaźniki gospodarcze, czy losy poszczególnych partii zejdą na drugi plan, bo będziemy świadkami rewolucji. Czemu powinniśmy się dziś przyglądać?

Pandemia drastycznie ograniczyła wolność każdego z nas. Choć drakońskie dekrety są pisane pod dyktando lekarzy, a nie polityków, rodzą się wątpliwości. Czy rząd ma prawo zaglądania do naszych telefonów, bo pomaga to w lokalizacji osób z wirusem? Czy uprawniona jest krytyka rządzących (i lekarzy) w czasie „wojny” z pandemią? Czy mamy prawo dostępu do niewygodnych danych odnośnie pandemii? Prawo do krytyki, informacji i prywatności jest dziś zasadnie podważane i pytanie jak będzie jutro, gdy już przebudzimy się z tego koszmarnego snu.

Zmianie ulega również pojęcie wspólnoty, jej praw i ograniczeń. Rządy biją w bęben narodowy i zamykają granice. Czy to oznacza, że Polak w Londynie, lub Ukrainiec w Poznaniu ma mniejsze prawa do respiratora niż rodzimy pacjent? Czy Warszawiacy mogą jechać do swoich daczy na Mazurach, lub Bukowinie, bo są częścią tego samego narodu? Czy skuteczna walka z wirusem wymaga solidarności europejskiej, czy też egoizmu narodowego? Wspólnota przez lata była wielopoziomowa: lokalna, narodowa, europejska i globalna. Czy po pandemii będzie się tylko liczył naród?

Relacje pomiędzy sektorem prywatnym i publicznym też ulegają zmianie. Ostatnio sektor prywatny był lepiej traktowany niż sektor publiczny. Prywatyzowano kopalnie, szkoły i koleje. Klimatyzacja była w prywatnych bankach zamiast w publicznych szpitalach. Dziś szpital państwowy jest głównym frontem walki. Niedopłacane pielęgniarki z tych szpitali są ważniejsze niż prywatni lekarze. Policja oraz wojsko, a nie na prywatni ochroniarze dbają o przestrzeganie nowego porządku. Rządy, które wczoraj oszczędzały na służbie zdrowia, oświacie i policji, dziś „wyrzucają pieniądze z helikoptera.”

To prowadzi do dużej zmiany w relacjach pomiędzy człowiekiem i rynkiem. Polityka zorientowana na rynek mówi o zysku i konkurencji. Polityka zorientowana na człowieka mówi o prawach i etyce. Przez wiele lat dominował pogląd, że wzrost gospodarczy uczyni człowieka szczęśliwym. Prawa człowieka były bardziej postrzegane w kategoriach ekonomicznych niż etycznych. Pandemia to zmienia. Kalkulacje gospodarcze sugerują wczesne otwarcie fabryk, lecz kalkulacje etyczne sugerują ich zamknięcie. Ludzi mniej interesuje zysk, konsumpcja, nawet praca, bo boją się stracić życie. Czy stare wróci po pandemii? Jak nie wróci, to mówimy o rewolucji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA